PL
EN
Kup CD / Kup Digital Sample
Numer katalogowy

ZOHAR 066-2

Data premiery

15/03/2014

Formaty

CD |

INNER VISION LABORATORY / NEPENTHE

Ambit

Dwa lata po wydaniu entuzjastycznie przyjętego krążka „Perpetua” INNER VISION LABORATORY powraca z nową płytą pod skrzydła Zoharum. Tym razem nie w pojedynkę, lecz ze zdwojoną siłą w kolaboracji z młodym, lecz bardzo ciekawym projektem NEPENTHE. Ich przedsięwzięcie dojrzewało blisko trzy lata, podczas których szukając dla siebie wspólnego języka, razem grzebiąc w materii dźwięku, wykorzystując do tego celu Internet, stworzyli monolit – bardzo spójny, wręcz symbiotyczny świat muzyki, której z łatwością można przyłożyć łatkę „ambient”, ale która wyłamuje się z wpisanych w nią schematów.

Na „Ambit” składa się w sumie siedem kompozycji, blisko 50 minut zarazem pięknych jak i niepokojących melodii, w których doskonale odnajdzie się słuchacz, chętnie sięgający po krążki z Cyclic Law, czy Loki Foundation, jak i osoba nie mająca styczności z tą stylistyką a otwarta na ciekawą, poruszającą muzykę, malowaną całą paletą barw i dźwięków.

PREZENTACJA_OTWARTA_IVLAB

Tracklista

I
II
III
IV
V
VI
VII

Recenzje

ChainDLK:
This new release from this polish artist in collaboration with Nepenthe took “3 years in the making when they were searching for a common language and [..] created a […] symbiotic world”. Tracks have no title so suggesting that this release has to be considered as a long track in seven movements and, effectively, this album has a remarkable consistency.
The opening movement, “I”, is a dark drone that acts as a canvas for sparse noises and a distant voice. The second movement, “II”, is based upon the development of a drone while “III” develops a sort of background noise and “IV” develops a form of field recordings or, in cinematographic term, foley art even if sparse notes of piano closes this movement. “V” is the more dark ambient oriented and menacing as is features heavy bass. The distant voices of “VI” marks a return to more evocative musical paths that finally resolves his path in “VII” that seems a musical representation of the cover art, a black rose on a white surface, as it based upon the juxtaposition of a dark soundscape and bright noises.
As previous releases this is not anything ground breaking or something that I would remember in a end of year playlist but it’s something that regularly is played on my stereo as it’s a sort of technical “state of the art” dark ambient and it’s developing his own style in the path of tradition. Highly recommended for fans.

Santa Sangre:
Behind I.V.L. stands a polish artist/musician, Karol Skrzypiec, who has so far released several albums, while Nepenthe is the product of a newcomer in the dark ambient scene. They have been working together on this record for about 3 years, and now Ambit is drawn to the light by Zoharum.
The classic dark ambient scenery has been aesthetically established with works released on such genre-defining labels as Cold Meat or Loki Foundation, and now revived and completed by Cyclic Law and Malignant. The new viral era saw an undeniable and economically valid need for digital labels, with a possibility to release multi-format digital records. The number and range in value is irritatingly swarming and the choice dictated by inspiration, hazard or recommendation.
The Polish brand Zoharum dug itself a name as a place where fine acts have been released to soothe our desire for darkly refined acoustics (Lagowski, Desiderii Marginis, Dead Factory, Rapoon, Machinefabriek…). With this in mind the present disc is surely to meet our expectations.
The 7 tracks here are numbered with roman digits instead of titles. Track I begins its crawling noises with the intention to uncover a realm bereft of human life. The layers are dense and alternately unleashed in sharp phosphorous slabs of sound. Suddenly, as if the physical plane is changed, a vicious chanting voice recites a ritual meant to keep away the spirits that wander in this damned realm.
What terrible visions could have undergone the two sound designers while writing these tracks, I can only imagine were reinforced by oozing memories of dream states or dark fiction. The influences seeping in are a matter of unimportant categorization when you hear this slow, brooding and unusual melody sweeping on track II. The sound elicits a range of unexplainable terror and self-contempt, similar to what some Lovecraftian characters must have felt confronted with the inhuman forms they met. The track maps out the hidden terrors of the earth, as Lustmord scrutinizes the unimaginable dimensions of the Cosmos.
The Stalker novel by the Strugatsky brothers is another reference image convulsing the present state of mind. Track III hovers on foggy swamp impressions gathering luminous dissipating specters that hang around the mind’s perception. There is an overwhelming assertion of mineral decrepitude, a renunciation and dispossession of life. In track III the mechanical world seems to have gained a sort of painful possession over anything human, a feeling emphasized by pounding drones melting a crippled chant on the background of a deeply emotional musical theme. Music-wise it is reminiscent of Sephiroth’s dark chanting, hinging on martial nostalgia.
In all its apparent simplicity, “Ambit” plays on feelings with wistful musical utterance. When you hear track V moving its melody up and down it seems that everything is quickly resolved, but instead the paced-down climaxes are so powerful that they erupt and fade away in total kinship with your numbed psyche. I find that this joint struggle of musical craftsmanship delivers a clear and steady, unsentimental gaze at both hidden and visible reality. Track VI is a stiff ambient wave of almost unmovable feelings, and the finale VII bears the same unrequited, painfully lifeless ambient experience of the sights around.
“Ambit” showcases a tremendous maturity of composition as a depiction of inner vistas and wordless, visionary synthesis. Listening to this record you “may contemplate your emotions as you would contemplate a landscape” (Pessoa).

Musick Magazine:
Oj, lubię takie kolaboracje, bardzo lubię. Nie chodzi tu jednak o to kto z kim, dlaczego i po co, ale o to co z tego wynika. W tym przypadku ze współpracy tych dwóch projektów wynikło dużo dobrego. Ambientu. Na próżno szukać tu żadnej gatunkowej mozaiki ani prób pchnięcia tej muzyki na nowe tory. Ambit zawiera około godziny atmosferycznych, przestrzennych tekstur okraszonych odrobiną nagrań terenowych w postaci delikatnych zgrzytów czy ludzkich głosów. Są to dźwięki stonowane, przez większość czasu mroczne, ale raczej w piękny i wciągający niż przerażający sposób. Krótko mówiąc: klasyka. Trzeba jednak dodać, że zagrana z doskonałym wyczuciem konwencji dzięki czemu słucha się tego naprawdę wybornie. Przyznam, że zarówno forma jak i wykonanie bardzo mi w przypadku Ambit pasuje, a że Naczelny prosił żeby pisać krótsze recenzje to w podsumowaniu będzie krótko: Warto.

Darknation:
Po dwóch latach od wydania znakomicie przyjętej płyty „Perpetua” Inner Vision Laboratory powraca z nowym krążkiem, tym razem z młodym i nieznanym mi bliżej niemieckim projektem Nepenthe. Duet Skrzypiec/Krause tworzyli materiał na przestrzenie 2010 i 2013 roku. W marcu tego roku ukazała się wreszcie ich wspólna praca pod tytułem „Ambit”.
Słuchając „Ambit” przypomniał mi się kultowy cytat z Seksmisji: „ciemność, widzę ciemność!”. Blisko 50 minut, zawartych w siedmiu utworach to dla mnie książkowy przykład na klasykę mrocznego ambienu. Panowie zgłębili tajniki mroku i bardzo celnie zabierają nas w świat ciemności. Podoba mi się w tym materiale to że nie odstrasza swym nastrojem a przyjemnie fascynuje swoimi pomrukami, zmianą tonacji i niepokojącymi melodiami. Nie ma w tych dźwiękach nachalności i robienia czegoś na siłę. Ja czuję tutaj przyjemną swobodę, pewność siebie i dużą konsekwencję. Dla przeciętnego słuchacza muzyka może wydawać się zbyt stonowana i podobna do siebie. Proszę mi jednak uwierzyć że sporo tutaj się dzieje. Każdy z utworów pokazuje nowe możliwości i całą paletę barw i dźwięków. Czy są jakieś wady? Póki co ja nic nie usłyszałem. Aha, zachęcam by słuchać na dobrych słuchawkach! Dla tych którzy gustują w katalogach takich firm jak Cyclic Law, czy też Loki Foundation to pozycja w stylu “must have”.

Pop Up:
Karol Skrzypiec i Daniel Krause przyjęli na Ambit dosyć ascetyczną formę. Zarówno muzyczna zawartość, brak tytułów poszczególnych utworów, jak i okładka albumu, wprowadzają niepokój, niepewność, coś ulotnego, co może być tylko chwilowym skokiem do przepastnych otchłani. Polsko-niemiecka współpraca zaowocowała płytą, która wpisuje się w nurt mrocznego ambientu, ale też wychodzi poza te umowne ramy. Ambit oparty jest na lekko chropowatej podstawie, elektronicznej magmie, którą przenikają samplowane głosy, wszelkiej maści szumy, ale i naturalne brzmienia. Raz robi się tu bardzo piwnicznie, dźwięki sennie nachodzą na siebie, by czasem zabłysnąć przytłumionym światłem. Mam wrażenie, że twórcy chcieli jak najbardziej ujednolicić i uprościć formę. Pozbyć się zbyt wielu ozdobników, a skupić się na stworzeniu atmosfery niebytu, wszechogarniającej czerni. I to bez wątpienia czyni tę produkcję bardzo statyczną, skoncentrowaną na budowaniu niskich, pozbawionych wybujałych kształtów, struktur. Ilustracyjność tych dźwięków powoduje, że przez Ambit wręcz dryfuje się w przestrzeni. Forma nie jest zbyt nachalna, paleta barw raczej stonowana, a doznania oscylują wokół szeroko pojętego mroku.

OnlyGoodMusic:
“Ściana ciemności… Na takie zaiste miano zasługiwałaby sztuka od tysięcy lat odkrywana przez swoich apostołów pośród wielu narodów, w bezustannym mozole, a nigdy do końca, czemu także przeszkadza szczególny niedostatek umysłów ludzkich polegający na tym, że do wniosków najprostszych  dochodzimy z największym trudem …” [1].
“Ambit” jest efektem wspólnej pracy dwóch projektów. Ponoć współpraca dojrzewała przez trzy długie lata, przepełnione (zapewne) artystycznymi kompromisami i wzajemnym poszukiwaniem muzycznego języka.
Efekt jest dla mnie co najmniej intrygujący. “Ambit” jest albumem, na którym niepewność i uproszczenia formy wcale nie przeszkadzają. Zwartość formalną płyty w dużym stopniu powiększa odpowiednie rozplanowanie napięć z ciekawym ich rozwiązaniem w ostatniej kompozycji.
Odnoszę wrażenie, że marzeniem Karola Skrzypca i Daniela Krause było ukazać muzykę w pewien sposób nagą i chaotyczną (nie w formie, a w wyrazie). Koresponduje to z podstawowym celem tej muzyki, jakim w mojej ocenie jest wywołanie odpowiedniego wrażenia i nastroju wszechogarniającej ciemności. Ciemności, którą Konsument muzyki powinien traktować w myśl słów malarza i pisarza Józefa Czapskiego, który we wspomnieniu pisał: “nadal tę ścianę ciemności będę próbował przebijać, nawet przyjmując ewentualność, że jej nigdy nie przebiję…” [2].

Felthat:
Inner Vision Laboratory has already released an interesting material entitled “Petpetua” – dark atmospheric ambient with post-industrail touch. Now it cometh back but with fellow input of Nepenthe. It supposedly took some time to blend and find some common ground until it finally came to swell effect andnew material came to being.
Crafted with subtleness and professionally equalized and subdelayed and sublayered chasm of ambiency drones it feels like it doesn’t give anything new or experimental hence the fact that there is not much of amalagamation of other genres which doesn’t change the fact that the cd is pure form of highly embellished music which the soundtracky feel helps you both relax and enjoy some deeper core that this music has. A tapestry of 3-D grime play of darkness and light, use in the evening.

Nercroweb:
Mit “Ambit” gibt es ein neues Lebenszeichen von Inner Vision Laboratory, wobei vorliegender Silberling in diesem Fall jedoch nicht allein bewerkstelligt wurde. Das junge Projekt Nepenthe hat da nämlich noch seine Finger mit im Spiel, und es dauerte an die drei Jahre, um diese Publikation zu erstellen.
Was die beiden Musiker damit hervorgebracht haben, sind überaus düstere Klangwelten, die in ihrer Beschaffenheit gelegentlich an Veröffentlichungen aus dem Hause Cyclic Law erinnern. Will heißen, düstere Ambientschwaden regieren das Geschehen.
Mal mehr oder weniger unruhig, zudem von recht kühler Natur und daraus resultierender Tristesse ist “Ambit” ein recht interessantes Album, welches mehr Dunkelheit birgt, als wie man da vielleicht vermutet. Aspekte wie Hoffnung wird man somit kaum finden, zu viel Schwärze macht sich breit und legt sich wie ein Schleier auf das Gemüt. Lediglich mit dem fantastischen vierten Stück gewährt man etwas klarere Sicht, wobei einen die drückende Schwere jedoch alsbald wieder einholt.
So ergänzen sich beide Musiker auf vorbildliche Art und Weise und erschaffen einen Soundtrack von bizarrer Schönheit, der selbst nach mehreren Besuchen interessant bleibt und zu begeistern vermag. “Ambit” steht für ein verdammt starkes Dark Ambient Album und präsentiert die Beteiligten in absoluter Höchstform.
Schon der erste Kontakt offenbart das enorme Potenzial, welches da schlummert und mit jedem weiteren Besuch ein Stück eurer Seele frisst.
Erschienen ist diese limitierte Publikation wieder mal auf Zoharum, wobei sich Interessenten deshalb etwas sputen sollten. In diesem Sinne gibt es meinerseits eine uneingeschränkte Kaufempfehlung.

Ambient Blog:
Inner Vision Laboratory is a musical project from the Polish artist Karol Skrzypiec, who describes his music as ‘basically industrial dark ambient, also including elements of ethnic music, classical music, et al.”
“AMBIT” is the result of his online collaboration with Nepenthe (Daniel Krause), whose alias is taken from the tropical carnivorous pitcher plants .
The album “was three years in the making when they were searching for a common language and fiddling with sonic matter”.
The result is a cohesive, symbiotic album that – like the cover – deals with Beauty as well as with Darkness.
The seven untitled tracks all convey vast desolate (mostly industrial) landscapes, sometimes haunted by the ghosts of previous inhabitants.
It’s only near the end of the album, in the second half of the last track, that suddenly an unexpected string theme emerges, just in time to release the tension that was built up in the preceding 45 minutes.
“AMBIT” might pull you out of your comfort zone somewhat, but it is also refreshingly touching.
Unsettling, but also beautiful.

Dark Room:
Attivo dal 2005 a livello di uscite discografiche con ben otto album, diverse release in combutta con altri progetti ed un paio di lavori minori, l’act polacco Inner Vision Laboratory torna per la quinta volta a lavorare con l’ottima Zoharum, per la quale erano stati licenziati anche gli ultimi due full-length “Future Chaos” (2011) e “Perpetua” (2012). L’occasione per Karol Skrzypiec è un’altra collaborazione attiva, stavolta col giovane ma promettente act tedesco Nepenthe (facente capo all’esordiente Daniel Krause), per un’opera limitata a 400 esemplari racchiusi nel bel formato ecopack a sei pannelli. Dopo i primissimi lavori, molto più ricchi di elettronica, soundscapes e ritmi, Inner Vision Laboratory ha spostato il tiro sempre più verso una dark ambient dal forte impeto cinematico, rifinendo con cura un suono cesellato come si conviene, e a quanto pare la strada che Nepenthe intende seguire risulta affine a tali prerogative, visto che “Ambit” si muove nei territori della più pura oscurità ambientale. Non sbagliano le note ufficiali ad affiancare l’opera alle sonorità tipiche di etichette come Cyclic Law e Loki Foundation, poiché le sette tracce del CD (senza titolo, ma numerate progressivamente coi numeri romani) non esulano praticamente mai dalla più classica matrice dark ambient, in una comunione d’intenti evidentemente molto forte fra i due act coinvolti. L’abilità di Karol nell’incastro di suoni e campioni è ben nota, ma l’impressione è che il suo nuovo alleato non sia da meno, vista la concretezza dei suoni (esaltati da un’eccellente resa audio) e la compattezza del materiale incluso nei 50 minuti dell’intero lavoro. “Ambit” apre minaccioso e inquietante, proseguendo fra droni più soffusi ma densi di mistero, tra folate scure e voci lontane minacciose, che si stagliano fra manti sonori cupi e raggelanti; “VI” è senza dubbio la traccia più arcigna e severa dell’opera, mentre il finale di “VII”, fra le sue plumbee nebbie, lascia spazio a tratti sonori meno opprimenti, con una melodia quasi rasserenante. “Ambit” non stravolge i canoni della materia dark ambient, ma garantisce comunque una qualità sopra la media a tutti i livelli, meritandosi in pieno almeno un attento ascolto da parte dei seguaci del suono delle etichette sopraccitate.

DarkroomRituals:
Не секрет, что dark ambient – достаточно «стандартизированный» жанр, со своими крепкими, нерушимыми, и оттого чуточку набившими оскомину стандартами. Мы примерно знаем, чего ожидать от работ, подписанных этим словосочетанием – будет очень темно, немножко страшно, слегка пафосно, при этом, вероятно, будет много отсылок на работы отцов и корифеев жанра и почти что обязательны упоминания таких оплотов стиля, как «Loki Foundation», «Cold Meat Industry» и «Cyclic Law». Хотя, стоит отметить, что есть авторы, стремящиеся если не выйти за рамки жанра, то хотя бы пройтись по его границам, добавляя в звучание новые или, что удивительно, старые элементы, способные встряхнуть слушателя и вызвать у него интерес. Подобные попытки уловимы на «Ambit», совместном альбоме двух польских проектов: хорошо зарекомендовавшего себя середнячка «Inner Vision Laboratory» и начинающего «Nepenthe» – желание оживить саунд и сделать его более оригинальным толкает их на поиски и дарит несколько интересных находок, не потерявшихся на беспросветном (это, если что, похвала) фоне.«Ambit» – это пятьдесят минут странствия в космической бездне, темнота и холод которой, сконцентрировавшись в плотном, почти что густеющем в ушах монотонном гуле, способна взрываться ослепительными вспышками сверхновых, разрядами невероятных объемов энергии и тяжелыми ритмами механических объектов поистине планетарного масштаба – но все это мерно занимает огромный объем, постоянно движется и порой доносится до слушателя лишь эхом, отражающим некие грандиозные процессы. На фоне этого можно расслышать и привычные «катакомбные» звуки, наполненные волнительным ожиданием того, что ждет тебя за ближайшим темным поворотом, из-за которого разносятся голоса, произносящие молитвы или заклинания, и утробный, перекатывающиеся массивными валунами дрон, изъеденный миазмами шорохов и рассеянного лязга стальной перкуссии. Слышали все это много раз? Ну, может быть, вас немного удивят шаманские камлания под гипнотический звон бубенцов и пульсации выбиваемого бубном ритма, или голоса муэдзинов и уличных певцов, возникающие спонтанно и придающие музыке «Ambit» восточный колорит, безусловно, украшающий и смиряющий многократные отсылки к постиндустриальному саунду с его металлическим грохотом и лязгом? На этом фоне нотки клавишных экспромтов воспринимаются и как неожиданные островки нежной меланхолии, и как неизбежные предвестники энтропии. А завершает альбом настоящая космическая симфония, возносящая на мягких волнах, порожденных струнной секцией оркестра и превращенных в мощный и яркий бэкграунд, на фоне которого медленно, но верно разворачиваются драматические переплетения звуков и образов, где гибнут звезды (мы слышим только неимоверно далекие раскаты) и рождаются искорки новой жизни. Границы жанра раздвинуты? Да бросьте, он изначально был безграничным, просто многие боялись (испугавшись созданного собственными руками мрака) выйти из привычных рамок. Поляки вроде как тоже далеко не уходят, но умело выискивают в темной пыли под ногами крупицы того, что могло бы украсить эту музыку. Хороший альбом.

Mentenebre:
Inner Vision Laboratory vs Nepenthe – “Ambit”Pocas cosas hay mejores como carta de presentación para alguien que debuta en el mundo de la música como venir apadrinado por otro que ya atesore una notable experiencia en el mismo. Eso es justo lo que al alemán Daniel Krause, la mente tras Nepenthe, le ha ocurrido, pues su primer lanzamiento ha sido una colaboración con Inner Vision Laboratory, proyecto dirigido por el polaco Karol Skrzypiec. En realidad no sé hasta que punto podemos decir quien ha colaborado con quien, sino que quizás deberíamos hablar de un trabajo absolutamente conjunto, en el que ninguno de los dos ha predominado sobre el otro. En el digipack que envuelve el cd no se hace mención alguna a cual de los músicos interviene en cada uno de los siete cortes que lo componen, así que será mejor pensar que todos ellos han sido concebidos y ejecutados al alimón.
El largo, larguísimo tiempo, tres años, que se han tomado estos dos artistas para componer, grabar y editar este cd que no llega a los cincuenta minutos ha redundado sin duda en beneficio de su calidad. Estamos ante un glorioso trabajo del más negro e inquietante dark ambient que yo he tenido la oportunidad de escuchar en mucho, mucho tiempo. La frialdad, la angustia y la inquietud que se sienten al escuchar los siete tracks incluídos en “Ambit” es difícilmente superable y llega a paralizar la mente y a abotargar los sentidos, sumiéndolos en un sopor deliciosamente paralizante y en un relax como el que pueda sentir alguien que cierra sus ojos para no abrirlos ya nunca más.
Inner Vision Laboratory vs Nepenthe – “Ambit”Resulta enormemente difícil destacar una canción ( vamos a llamarlas así ) sobre otra porque en realidad resulta muy complicado distinguirlas entre sí. La separación entre unas y otras se me antoja totalmente arbitraria; Inner Vision Laboratory y Nepenthe podrían haber juntado todas las canciones en un solo corte y no hubiera pasado nada. El monolitismo y el estatismo sonoro están continuamente presentes; apenas hay variaciones, lo que ayuda a sumergirse al oyente de forma total y plena en la oscurísima atmósfera que crean los sonidos que estos dos artistas extraen de sus máquinas y de los samples con que los apoyan.
Recomiendo escuchar este disco con auriculares y cuando os dispongáis a dormir… Espero que, como a mi me ocurre cada vez que lo hago, vuestro cerebro os impida recordar al despertar las negras y aterradoras pesadillas que vuestro subconsciente fabrique cuando estéis dormidos y estos sonidos profundamente inquietantes, y a la vez no exentos de belleza ( eso sí, muy fría ) entren poco a poco a través de vuestros oídos e invadan vuestro cuerpo y vuestra mente como la más maligna de las epidemias.

http://zoharum.com/wydawnictwa/continuum/
http://zoharum.com/wydawnictwa/austeros/
http://zoharum.com/wydawnictwa/ambit/
http://zoharum.com/wydawnictwa/perpetua/
http://zoharum.com/wydawnictwa/decline/
http://zoharum.com/wydawnictwa/future-chaos/