PL
EN
zoh_121 Kup CD / Kup Digital Sample
Numer katalogowy

ZOHAR 121-2

Data premiery

20/05/2016

Formaty

CD |

MURMURISTS

I Am You, Dragging Halo

Album ‚I Am You, Dragging Halo’, jest drugim w symbolicznej trylogii i jest kontynuacją wcześniejszej pozycji ‚I Cannot Tell You Where I Am Until I Love You’ (wydany przez Alrealon w 2013 roku) oraz bezpośrednim poprzednikiem ‚i,m [sic], W/e’, który jest już w trakcie nagrywania. Nagrany w pięciu krajach w trakcie prawie trzech lat, album zawiera wkład wokalny Bryana Lewisa Saundersa, Pixyblink, Annie Dee, Sharon Gal, Davida Cunliffe’a i Antona Mobina. Udzielali się tutaj także tak znamienici muzyce, jak Mark Browne, Paulo Chagas i Paul Mimlitsch.
Album został wydany w 3-panelowym ecopaku w ściśle limitowanym nakładzie 300 szt. Masteringiem zajął się Zafer Aracagök.

murmurists_1

Recenzje

 

ChainDLK:
This new release from Murmurists, the project from Antony Donovan aided by a bunch of collaborators which adds levels of complexity to a rather intricate composition. Apparently, as there’s any published lyrics and is should exists a libretto according to the liner notes, it seems to talk about immigrant’s life in a western city but it’s a strictly personal impression. It sounds as a really evocative journey where reflexive moments and action ones come in a succession.
„I Am You, Dragging Halo” is a single track which seems centered upon a sort of plot as almost all voices are speaking but it seems to be fragmented and evocative rather narrative. The music is mostly a background for the voices and tries to evoke the noises of everyday life when it doesn’t expand into cinematic moments when it seems to happen something. When almost rock moments follows narrative ones and are interrupted by long electronic interludes, there’s that sort of film editing applied to music which creates a sort of abstract radio drama.
It’s a really demanding listening that could be enjoyed by fans of avant-garde or, perhaps, even improvised music and will have precious moments of amazing playing and creative writing. The casual listener will be perplexed but the others will love it.

Vital Weekly:
Murmurists, of whom we reviewed ‚I Cannot Tell You Where I Am Until I Love You’ in Vital Weekly 905. Anthony Donovan is the prime mover of that project, and has been going at that since 1991. At first it was his solo project, but over the years more and more artists were added, not just musicians, but also working with theatre, contemporary dance and spoken words, so now 18 persons are a member. Donovan is the composer of the music, but it is all more or less graphically noted, so the musicians can improvise along these guidelines. Among the instruments we note percussion, oboe, bamboo flute, puredata, objects, field recording, sampler, bass clarinet and bassoon, all played by other people, while Donovan plays guitars,
basses, keyboards, zither, electronics, objects, percussion and field recordings. There are also a bunch of voices, such as by Bryan Lewis Saunders, Annie Dee, Sharon Gal, David Cunliffe and Anton Mobin. This is the second in a trilogy, with the previous release as the first one. The cover mentions a libretto, but I must admit the story as such eludes me. I do think the voices, mostly more reciting than singing, do add a great extra flavour to the music, whispering, humming, talking and singing. The music ranges from wild noisy, in the early part of this forty-five minute work, wild drumming around the twelve-minute break and
more introspective strumming, scratching and weirder computer processed sounds. It is not difficult to see a relation between the music by Murmurists and Nurse With Wound in how music creation is approach, improvised, collage, ever changing and not committed to a specific style, and all of that in combination with a more narrative approach in voices. It shifts quite beautifully up and down — and it is still only just one part; dance and theatre not included.

Musique Machine:
Iam You, Dragging Halo is the third full length slice of sonic puzzlement, shifting sound scaping, and
creative genre melting composition from this collective headed up by British experimental artists Anthony
Donovan. I guess sonically it’s close to something like NWW, but with a more finely homed improv edge & more
lose/ shifting compositional feel.
The Murmurists project has been active since the late 1990’s, and has seen a Donovan joined by a selection of
different collaborators coming from all manner of different experimental genres- moving from improv, ambient,
krautrock, electro-acoustic, experimental theatre, jazz rock, modern classical and beyond. So trying to pin
down & describe what we have here is far from easy.
Featured here is a single nearing forty six minute track, which morphs & shifts though all manner of surreal
sonic territory along it’s length. We move from stand alone philosophical feminist spoken word, onto
creaking ‘n’ twitching elector-acoustic composition alive with strange field recordings & shifting voices.
Through to crashing & sinister soundtrack like composition. Onto wondering ‘n’ dozy percussion & oboe improv.
Through to slamming yet moody blends of pounding jam-rock & simmering organ. Down to slowly growing ambient
unease & avant classical sour bloom. Though to woozy & blurred electronica meeting sustained wind
instrumentation brood, and elector acoustic detail. To really to try & fully map out what we have here would
be fruit-less, and also a little point-less, as with this type of composition it’s best to experience &
explore it fully for ones self.
All in all this a great & varied bit of experimental composition- I wasn’t aware of either Donovan or the
Murmuris collective before, but this has certainly made me eager to hear more of his work. So in summing
up- if you enjoyed genre shifting, multi-facetted, and squarely surreal sound art- this is a must have!.
FYH!
Można było podzielić cały album na utwory? Można było. Byłoby łatwiej w odbiorze, skupieniu, przede wszystkim w pisaniu? Byłoby. Zrobili tak Murmurists? Nie. Czy to źle? Tak, bardzo. Ale nie zmienia to faktu, że I Am You, Dragging Halo to płyta wyśmienita.
Cały czas leżała i czekała na swoją kolej, w końcu ukazywała się razem z WIDT czy The Kirghiz Light Rapoona, będąc przekładaną na później i później. Co nie oznacza standardowego pojęcia „później, czyli nigdy”, bo byłoby to ogromne uchybienie. Niegdyś solowy projekt Anthony’ego Donovana, dziś Murmurists to kolektyw tworzący i zbierający materiały na całym świecie. A przynajmniej tak powstawało I Am You, Dragging Halo, które rejestrowano w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Francji, Portugalii i w Kanadzie. Czasowo też rozłożyło się to na dłuższy okres, bo Donovanowi zajęło to aż trzy lata. Efekt? Piorunujący, momentami zabierający dech w piersiach kolaż dźwięków, odgłosów różnych przedmiotów, melodii improwizowanych i skomponowanych, w końcu i wykorzystanych nagrań terenowych. Trochę takie elektroakustyczne impro-musique concrète utrzymane w noise’owym rozgardiaszu. To tylko jeden, trwający trzy kwadranse utwór, który można było pociąć na poszczególne, tematyczne części czy bloki, nawet przechodzące przez siebie spójnymi motywami. Bo warstwami, jak ogry i cebule, wydawnictwo Murmurists stoi. Zespół buduje narrację na wielu płaszczyznach – dużo dzieje się przy okazji lektorskich popisów czytania libretta napisanego przez Donovana, dużo dzieje się w segmencie keyboardowym, gdzie synthy to unoszą się, to opadają, choć głównie piszczą monumentalnie, dziarsko, trochę przerażająco też. Ściany noise’u burzą ład wprowadzany przez spokojne głosy narratorów, a przecinające, niemal schodzące do granicy tożsamych z ciszą ambienty rozrywają chaotyczne i krwiste kakofonie. To może trochę męczyć, głównie przez wzgląd na ten nierówny charakter, te nawarstwienia, ale wystarczy odrobina chęci, skupienia i I Am You, Dragging Halo staje się o trzy stopnie bardziej przyswajalne niż mogłoby się wydawać.
Anthony Donovan ponoć szykuje trzecią część tryptyku wydawniczego, którego ubiegłoroczna płyta była/jest częścią. Pierwsza odsłona pojawiła się w 2013, chodzi rzecz jasna o I Cannot Tell You Where I Am Until I Love You. Ciekawe, czy zamknięcie trylogii też odbędzie się w Zoharum.

Mroczna Strefa / Puszka Pandory
Osoba Anthony’ego Donovana może być kojarzona z awangardowym VULTURES QUARTET, z którym występował, ale jest to osoba na tyle wielowymiarowa i poszukująca (nie tylko muzycznie), że powstanie projektu MURMURISTS nie powinno być niczym dziwnym w tym przypadku. W 2013 roku powstał pierwszy album ze swoistej trylogii tego przedsięwzięcia – „I Cannot Tell You Where I Am Until I Love You”, a wydany przez Zoharum „I Am You, Dragging Halo” jest jego następcą. Trochę dziwne, że poszczególne części tego tryptyku powstają w różnych wydawnictwach muzycznych, bo w ten sposób nie wszyscy będą mogli złożyć sobie to w logiczną całość, a myślę, że warto wsłuchać się w to, co dzieje się na tych pozycjach, pod warunkiem wszak, że jest się otwartym na specyficzny kolaż dźwiękowy, pewną taką multimedialność (jak wyczytałem w notce, MURMURISTS to obecnie złożona z 18 osób „orkiestra, występująca często na żywo, wykorzystująca słowo mówione, taniec współczesny i elementy teatralne, jako środki wyrazu do ilustrowania i odegrania graficznych partytur Anthony’ego Donovana”). W tej sytuacji ten międzynarodowy projekt dowodzi, że świat awangardy ma wciąż wiele do powiedzenia i ukazania, a naprawdę trudny w odbiorze materiał z opisywanego przeze mnie krążka to rzecz na wiele przesłuchań i rzecz przede wszystkim bardzo eklektyczna i wielowymiarowa, jak sama postać Donovana. Całość opiera się na dość mocno wyeksponowanym słowie mówionym, a w wielowątkowej, surrealistycznej opowieści uczestniczą zaproszeni goście, wśród których są między innymi Pixyblink, Bryan Lewis Saunders, Annie Dee, Sharon Gal, David Cunliffe i Anton Mobin. Muzycznie też się udziela całe gro osób: grający na perkusjonaliach Mark Browne, obsługujący obój Paulo Chagas czy Paul Mimlitsch na klarnecie basowym, a to tylko niektórzy. Nie sugerujmy się określeniem ‘orkiestra’ oraz tym, że w użyciu były również instrumenty tradycyjne, bo podkład muzyczny (a ten bywa w niektórych momentach dominującym) podąża chwilami w stronę dość abstrakcyjnej awangardy lub skrajnego minimalizmu, bywa czymś w rodzaju improwizowanego kolażu zmieniającego się często i gęsto, a czasem eksploduje noise’owymi plamami dźwiękowymi lub rozwiązaniami typowymi dla jazzu nowoczesnego czy neoklasyki. Gdzieś tak w połowie kompozycji nastrój staje się wręcz czymś w rodzaju koszmaru i mógłby równie dobrze posłużyć jako wyraziste tło dźwiękowe do diabolicznego horroru. Te wszystkie dziwne dźwięki i cierpiętnicze głosy sprawiają, że opowieść jest tym bardziej płynna i chociaż w niektórych momentach nie jest aż tak złowrogo, to ciągły niepokój i niewiedza co nas czeka za chwilę jest tutaj dominantą od samego początku do samego końca tej trwającej trzy kwadranse kompozycji. MURMURISTS jawi się więc jako rzecz nieprzewidywalna i chyba dlatego tak intrygująca i interesująca. A w związku ze zbliżającymi się Świętami w grudniu, taka sentencja widniejąca wewnątrz opakowania płyty: „Wszystko, czego chcemy na Święta, to twoje dwa przednie zęby”. Czyż to nie urocze? 😉

Adverse Effect
Hard to place where exactly, but Murmurists is a name I came across long before the man behind this project, Anthony Donovan, kindly offered to send me a couple of discs in order to learn more of the murky netherworld it is given to furrowing. Having collaborated in the past with the likes of Morphogenesis’ Clive Graham, Steve Beresford and a vast array of others via groups he’s participated in such as Vultures Quartet and Some Some Unicorn, it’s relatively simple to understand how his cutting of teeth in the realms of improvisation, electro-acoustic soundforms and avant-garde electronics has rendered I Am You, Dragging Halo so perfectly realised. Comprising just one heavily contoured, or contorted, piece spanning approximately 46 minutes, the album proves mercifully difficult to remove oneself from as it peels back layer upon layer of ideas each as positively surprising as the last.
Assuming all from a nightmare twirl of dissonant electronica to fragmented bursts of rock and avant-jazz in its quest to create a cinematic landscape at once broken, destroyed, dark and oblique, this music has an almost Lynchian quality to it rarely evoked well by many beyond classic Nurse With Wound. Only the work of luminaries such as Andrew Liles, Sion Orgon, Thighpaulsandra and Contrastate comes close with respect to both the quasi-dimensional sonic approach and production values evident here, but this is merely ornamental. Like each of those artists, Murmurists has its own vision and the trajectory towards this doesn’t owe much to any reference points the casual listener may foist upon it irrespective of possible cursory winks and nods of approval. As with the previous album, I Cannot Tell You Where I Am Until I Love You, itself only consisting of one lengthy composition which morphs hydra-like throughout, there’s something personal afoot that sets it head and shoulders above the rest of the pack.
Using many different instruments and approaches to attain a cohesive whole even illuminated with carefully chosen and often thought-provoking dialogue snatches at various junctures, this emphasis on craftsmanship, of true artistry if you like, in order to try and understand and fully realise this personal vision makes for a rare precedent I’ll keep returning to. Stunning work. (RJ)

VerSacrum
Murmurists e’ la sigla dietro al quale opera da sempre Anthony Donovan: partito inizialmente nel 1991 la creautura di Donovan ha, nel corso, del tempo, assunto una connotazione sempre piu’ multimediale dove il discorso recitato e la narrativa hanno via via assunto un ruolo sempre piu’ importante coinvolgendo una serie di artisti che si sono concentrati sulla sua prosa. Ci troviamo cosi’ di fronte a un progetto particolare che ingloba, nelle esibizioni dal vivo, un collettivo che raggiunge fino a 18 persone – tutte provenienti dalla crema dell’arte sperimentale britannica – e che include, oltre all’aspetto musicale, anche elementi di teatro, danza contemporanea e spoken word. Ora la Zoharum rende disponibile il nuovo album intitolato I Am You, Dragging Alo, seconda parte di una trilogia di cui e’ gia’ uscito il primo volume. Chiaramente di fronte a un prodotto di questo tipo diventa fondamentale, a mio avviso, ai fini di una completa e migliore fruizione, l’accompagnamento della musica con quella che e’ la parte visuale. Viceversa, ascoltando semplicemente il cd audio, si rischia di avere un’indea troppo fredda e astratta del disco. Quello che infatti si ascolta sono discorsi recitati alternati a glaciali ambientazioni sonore molte prossime all’avantgarde piu’ radicale. Il tutto risulta, alla lunga, abbastanza noioso e privo di senso, un difetto questo che coinvolge molti lavori di questo tipi che tendono ad essere troppo elitari allontandosi in questo modo dal pubblico che spesso non capisce. Come si diceva avrebbe forse giovato la presenza di un DVD. In ogni caso gli oltranzisti dell’avanguardia, di cui esiste sempre uno zoccolo durissimo, sapranno apprezzare anche una proposta di questo tipo che rimane pur sempre di tutto rispetto e che ha avuto una gestazione di 3 anni coinvolgendo diverse personalita’ del settore come Bryan Lewis Sanders, Pixyblink, Annie Dee, Sharon Gal, David Cunliffe e Anton Mobin alla voci oltre al contributo di vari musicisti fra cui Mark Browne, Paulo Chagas e Paul Mimlitsch. Il cd esce in un’edizione limitata a 300 copie con copertina in 3-panel ecopak.

Grisli Canalblog:
Derrière (au-dessus de ?) ces voix murmureuses (Pixyblink, Bryan Lewis Saunders, Annie Dee, Anton Mobin…) et
ces musiciens au « la 440 » tordu (Paulo Chagas, Mark Browne, Annie Dee encore, Thomas Fernier…) il y a la
main d’Anthony Donovan, un multi-instrumentiste qui en a vu d’autres (de multi-instrumentistes) d’autant
qu’il lui a fallu deux ans pour nous conter I Am You, Dragging Halo.
Une drôle d’histoire que cette pièce de poésie sonore sur accompagnement d’abstract-noise. Bizarroïde ne
pourrait pas dire comme cette pièce est bizzaroïde, au point que même les sons sont méconnaissables ; une
abstract-psyché virant noise à vous percer le tympan, un rock-ambient dont les guitares répétitives crachent
tout à coup du métal, des collages distroy en phase de reconstruction… C’est un peu tout ça, I Am You,
Dragging Halo… Et d’autres choses encore. Même si derrière (ou au-dessus de) ces choses, c’est toujours et
surtout… Anthony Donovan.

Dark Entries:
Enkele jaren geleden gaf ik de eerste soloplaat van Murmurists negen sterren. Daar sta ik niet meer achter.
Het hadden er tien moeten zijn. De release is echt perfect en zit tot op de dag van vandaag nog zeer vaak in
mijn cd-speler. Het is een meesterwerk dat zich kan meten met het allerbeste dat de industriële en
experimentele muziek ooit voortbracht. Naargelang mijn stemming staat het in mijn persoonlijke top tien of
twintig.
Dat er plots een nieuwe Murmurists lag te prijken op de zespuntige redactietafel was dan ook een
duivelsgeschenk: het tweede deel van een triologie waarvan ik het eerste verafgood. Op de weg naar huis ging
de cd meteen in de lade maar de euforie sloeg al snel om in twijfel. Dit was niet hetzelfde genie dat ik
hoorde als op de vorige cd. Alle elementen waren er wel maar de instant-wowfactor ontbrak…. maar daar kwam
verandering in.
Het heeft even geduurd eer ik het aandurfde om de plaat opnieuw een kans te geven. Ik speelde ze overdag af,
‚s nachts, als direct vervolg op de vorige. Bij elke luisterbeurt werd ze beter en beter. Ik beluisterde ze
een tiental keer voor ik deze review aanvatte. En, zoals u al kon afleiden uit de score, dit is wel degelijk
een zeer sterke plaat. Er werd drie jaar aan gewerkt en ook ditmaal zijn er zeer veel gasten van de partij.
Eerst en vooral horen we het proza van Bryan Lewis Saunders (Nibiru Haemosex), Pixyblink (Soprano Gory),
Annie Dee, Sharon Gal, David Cunliffe en Anton Mobin. De muziek is van hoofdmurmelaar Anthony Donovan maar
hij bedient zich van gastbijdragen van Mark Browne (percussie), Paulo Chagas (Hobo en bamboefluit), Paul
Mimlitsch (basklarinet) en nog veel meer. Anthony is een collagist.
Laten we het eens hebben over de teksten. Deze zijn op zijn minst zeer gevarieerd qua thematiek maar steeds
erg donker. We horen dystopische visoenen, nihilistische analyses, introspectie over desolate en isolate
gevoelens en zelfs een tikkeltje onversneden grootstadhorror. De manier van voordragen en de effecten dragen
bij tot een zeer beklemmende sfeer.
Net als op de vorige release is dit werk ene orgie van eclectisisme: power electronics, jazz, loeiharde
noise, luceferiaanse sferen, collages, gelach dat 100% van zijn humoristische waarde wordt gestript,
houtblazers, glitch, noiserock, veldopnames, instrumentale power electronics,… Je noemt het, staat erop en
het werkt bovendien ook nog eens geweldig goed samen. Je wordt van sfeer naar sfeer geslingerd maar je blijft
wel in de totaliteit van het werk zitten. Deze geavanceerde collagetechnieken de kracht van Murmurists.
Muzikaal staat elk stukje op een minstens zo hoog niveau als op de voorganger.
We hebben het echter moeilijk met de onversneden industriële rock zoals die bijvoorbeeld rond twaalf minuten
opduik en feitelijk maar een minuut duurt. Op zich is dat een prachtig stuk muziek. Meer zelfs, op een album
van Ministry was dit wellicht de meest interessante schijf. Maar op deze release haalt het ons telkens weer
uit die specifieke sfeer waarin we op dat moment vertoeven. Het lijkt een detail maar de trip beleven van
begin tot einde is net wat de vorige zo geweldig maakt. Het is wat ervoor zorgt dat de vorige subliem is en
deze uitstekend. Dat beide releases verplicht voer zijn, staat echter buiten kijf. Murmurists pronkt nog
steeds aan de top van het experimentele firmament. We kijken al uit naar het afsluitende hoofdstuk, en naar
de denkbeeldige cd van Ministry die zo’n lekkere industrial rock bevat.
Als u nog niks van Murmurists heeft doet u eerst verplicht enkele minuten aan zelfpijniging en schaft u zich
dan de eerste cd aan. Indien dit bevalt, en de kans is zeer groot als u dit magazine leest, koopt u ook maar
meteen de tweede.

Darkroom Rituals:
Несмотря на название этого проекта, обещающего какие-то приятные звуковые нежности, ждать этого от альбома «I Am You, Dragging Halo» (кстати, второй части задуманной автором трилогии) не стоит. На создание данного коллажа у его автора, Энтони Донована, ушло несколько лет, а материал записывался им в пяти странах с привлечением множества музыкантов, но в итоге плоды этой огромной работы уместились в сорок пять минут звуковых абстракций и легкого абсурда. Голоса, музыка и тихие, фоновые шумы, полученные с помощью различных объектов, чередуются здесь весьма спонтанно, а между ними проложены внезапные паузы, после которых развитие альбома способно рвануть совершенно в противоположную сторону. Здесь что-то тихо и от этого как-то тревожно шепчут мужчины и женщины, зачитывая строки из сочиненного Энтони либретто и порой имитируя стиль теледикторов, а звуковые «отрезки» способны воспроизвести напряженный инди-рок, фри-джазовые импровизации, бойкий уличный бит, что-то из академического авангарда, индустриальный шум и много чего еще. Особо четкой структуры здесь нет, это именно коллаж, способный напомнить о многих экспериментах «Nurse With Wound» (да, и обложкой тоже), и, кстати, сюрреализма здесь тоже хватает. Все, что может объединить кусочки этого коллажа – ощущение тревоги и грядущей опасности. В монологах поднимаются темы борьбы с терроризмом, в интонациях дрожащих девичьих голосов легко распознать страх незащищенности, а те самые паузы, резко обрубающие музыкальные фрагменты, пугают ожиданием неумолимого распада. Однако, это может оказаться лишь субъективными впечатлениями, и на самом деле «I Am You, Dragging Halo» стремится поведать о чем-то добром и вечном, навеянном нежным кошачьим мурлыканьем. У меня сложилось неоднозначное впечатление от этого альбома и поэтому давать явных рекомендаций я не буду, но можете послушать на свой страх и риск, если описание выше возбудило ваше любопытство.

Darkroom Rituals:
Несмотря на название этого проекта, обещающего какие-то приятные звуковые нежности, ждать этого от альбома «I Am You, Dragging Halo» (кстати, второй части задуманной автором трилогии) не стоит. На создание данного коллажа у его автора, Энтони Донована, ушло несколько лет, а материал записывался им в пяти странах с привлечением множества музыкантов, но в итоге плоды этой огромной работы уместились в сорок пять минут звуковых абстракций и легкого абсурда. Голоса, музыка и тихие, фоновые шумы, полученные с помощью различных объектов, чередуются здесь весьма спонтанно, а между ними проложены внезапные паузы, после которых развитие альбома способно рвануть совершенно в противоположную сторону. Здесь что-то тихо и от этого как-то тревожно шепчут мужчины и женщины, зачитывая строки из сочиненного Энтони либретто и порой имитируя стиль теледикторов, а звуковые «отрезки» способны воспроизвести напряженный инди-рок, фри-джазовые импровизации, бойкий уличный бит, что-то из академического авангарда, индустриальный шум и много чего еще. Особо четкой структуры здесь нет, это именно коллаж, способный напомнить о многих экспериментах «Nurse With Wound» (да, и обложкой тоже), и, кстати, сюрреализма здесь тоже хватает. Все, что может объединить кусочки этого коллажа – ощущение тревоги и грядущей опасности. В монологах поднимаются темы борьбы с терроризмом, в интонациях дрожащих девичьих голосов легко распознать страх незащищенности, а те самые паузы, резко обрубающие музыкальные фрагменты, пугают ожиданием неумолимого распада. Однако, это может оказаться лишь субъективными впечатлениями, и на самом деле «I Am You, Dragging Halo» стремится поведать о чем-то добром и вечном, навеянном нежным кошачьим мурлыканьем. У меня сложилось неоднозначное впечатление от этого альбома и поэтому давать явных рекомендаций я не буду, но можете послушать на свой страх и риск, если описание выше возбудило ваше любопытство.

http://zoharum.com/wydawnictwa/i-am-you-dragging-halo/