PL
EN
zoh_123 Kup CD / Kup Digital Sample
Numer katalogowy

ZOHAR 123-2

Data premiery

17/06/2016

Formaty

CD |

GAAP KVLT

Jinn

Gaap Kvlt, tajemnicza postać w kapturze, powraca do Zoharum. Drugi album projektu ”Jinn”, wydany niespełna dwa lata po debiutanckim ”Void”, to pierwszy pełnowymiarowy krążek Gaap Kvlt wydany w naszych barwach, choć nasza współpraca zaczęła się w 2015 przy okazji pierwszej odsłony trzyczęściowego splitu ”Circuit Intégré”.

Na ”Jinn” Gaap Kvlt zapuścił się w nieco odmienne od wcześniejszych nagrań rejony. To wyjście z otchłani mrocznej jaskini w spieczone słońcem marokańskie pustynie, gorące za dnia, bardzo zimne w nocy. Na album składa się 9 kompozycji. Muzyka tam zawarta to elektronika ozdobiona orientalnymi akcentami, nieco bardziej oszczędna niż mozaika mauretańska zdobiąca okładkę płyty. Nie brakuje tu nagrań terenowych i sampli z północnej Afryki, wolnych, sunących rytmów oraz dronów przypominających piaszczysty, pustynny wiatr.

Album ”Jinn” został wydany w 3-panelowym ecopaku w ściśle limitowanym nakładzie 300 szt. Za okładkę odpowiada Tomek Mirt. Masteringiem zajął się Paweł Bartnik [heavyweight.pro].

gaap_kvlt_neto

Tracklista

1.Prayer
2.Abu Kamal
3. Bou Rattat
4. Peninsula
5. Prayer 8 (Death)
6. Larache
7. Tangsir
8.Ovidius
9. Vient

Recenzje

Vital Weekly:
I started with the one that has the most extended use of the colour white on the cover; perhaps assuming it would also be the ‚lightest’ one in musical content. Of Gaap Kvlt I reviewed his debut CD ‚Void’, back in Vital Weekly 936 and now ‚Jinn’ is released. Still we have no idea about the ‚who’ and ‚what’ of Gaap Kvlt, and while the previous was about the use of rhythm, slower than the usual dance oriented release, this new one takes matters into a more drone based surrounding, but it is also not devoid of any rhythm. Darkness however is, as before, very much present on this release. Either through the use of synthesizer, slow thumps on the drum machine or the extreme filtering of field recordings, such as in ‚Peninsula’, which has a great mysterious ring to it. But that one is followed by the rather up-tempo beats of ‚Prayer 8 (Death)’, with it’s dark looped voices in the best industrial culture tradition. In each of the nine pieces Gaap Kvlt takes his time to let things develop, so his pieces are easily between five to close to nine minutes. Sometimes it is maybe a bit too long, and that’s not always necessary. I can see what it is Gaap Kvlt is aiming for; depth, atmosphere through minimalism, but it may not always work out that well. Having said that, I think it is quite a good album anyway; Gaap Kvlt offers an interesting amount of dark shades
through his musical output, with the surprising light ‚Vient’, at the end. Melodic synthesizer tops a Muslimgauze inspired beat.

Adverse Effect:
Following a number of low run CDr and cassette releases on Poland’s wonderful BDTA label (which I’ll one day do a little spotlight on here at the AE website), Maciej Mackowski’s Gaap Kvlt once again illustrates just how serious a concern it is by virtue of this second full-lengther, which, following the slightly disappointing debut on Monotype in 2014, witnesses the project delivering on the early promise. Collecting nine cuts honed from a black granite block of minimal techno and abstract electronica handed a neatly organic feel via some sparing field recording use where their presence adds a haunting touch, Jinn makes for one of the finest additions to the canon I’ve heard in a considerable while. Replete with cavernous underpasses of factory floor grind, spacious wells of dub sensibilities and layers of hypno-drift, everything slots together powerfully and majestically whilst possessed of a command a massive club space would serve the ultimate justice. ‘Bou Rattat’, with its almost early Biosphere lead to a brash melding of what seems like a Middle Eastern chant processed to something unearthly and a rolling stock rhythm, and the album’s centrepiece, ‘Prayer 8 (Death)’, itself commencing with an already chemical-soaked stark rhythm that heralds in something heavier, portentous and draped in a distorted hectoring voice, are particularly triumphant in their breadth and ability to create a sense of unrelenting unease. Gaap Kvlt should be an internationally recognised concern by now, if this album’s anything to go by. What more can I say?

African Paper:
Das neue Album der mysteriösen polnischen Formation Gaap Kvlt, die vor zwei Jahren auf Monotype mit ihrem ersten Longplayer debütierten, ist nach dem Dschinn, dem aus Feuer erschaffenen Geistwesen der islamischen und altarabischen Mythologie benannt, und dem entsprechend verweisen sowohl die Musik als auch die Informationen in den linernotes auf ein leidenschaftliches Interesse an einem mystischen Orient.
Die neun Kompositionen auf Jinn basieren auf einer elektronischen, bisweilen technoiden Grundierung, (teils ethnolastige) Rhythmen im Down- und Midtempo verbinden sich mit einem leichten und zugleich ausgesprochen griffigen Sounddesign und überlappen sich mit einem coolen, erdigen Bassound, der an Hypnotik kaum Wünsche offen lässt.
All dies ist durchdrungen von einem Mosaik aus dezent eingesetzten Samples und Field recordings, die in Form von Sprachfetzen und Zitaten arabisch-nordafrikanischer Musik Kolirit, Anspielung und regionaler Wegweiser in einem sind. Unweigerlich muss man bei dieser Mischung an klassische Projekte wie Muslimgauze denken, ebenso an neueres wie Tzii oder Vatican Shadow – ein Unterschied ist, dass man bei den drei genannten Projekten schnell dahinter kommt, ob es sich um ein echtes Kulturinteresse oder um reine Verklärung handelt. Gaap Kvlt dagegen lassen dies gekonnt offen. Daran ändert auch die Widmung an den Existenzialisten Paul Bowles nichts, der lange in Nordafrika gelebt hatte.
Die paramusikalischen Ergänzungen konkretisieren das maghrebinische Setting, das Artwork von Tomek Mirt (der ebenfalls Musiker ist) ist der maurischen Ornamentik nachempfunden und im Begleittext ist von einer Höhle in Marokko die Rede, in der eine Reise durch die nächtliche Wüste beginnt. Mit den gleitenden Rhythmen und den zum Teil eisigen Synthieflächen könnte man eine solche Szenerie kaum besser heraufbeschwören, und stets ist die Stimmung so zwiespältig wie der Charakter der Dschinnen, die des Nachts die Wüste bevölkern.

Uwolnij Muzykę:
Muzyk ukrywający się pod pseudonimem Gaap Kvlt znów wybiera się na Bliski Wschód. Wskazuje na to już tytuł i okładka. Dżinny to postaci z arabskiego folkloru, istoty będące między aniołami a ludźmi, a okładkę zdobią orientalne wzory, przywodzące na myśl ozdoby ciasno upakowanych domów w medynach arabskich miast.
Do tego samego odnoszą się tytuły utworów – “Abu Kamal” to miasto we wschodniej Syrii, tuż przy granicy z Irakiem, dziś zajęte przez Daesz; “Larache” to hiszpańska nazwa marokańskiego Al-Araisz, portowego miasta niedaleko Tangeru; wreszcie “Tangsir” to zwyczajowe określenie mieszkańca jednego z regionów południowego Iranu. Jednak muzyka nie jest tak oczywista. Owszem, album jest poświęcony pamięci Paula Bowlesa, amerykańskiego pisarza, kompozytora i etnomuzykologa. Bowles związał się Tangerem w latach 40, pozostał w nim do końca swego życia oraz nagrywał marokańskich muzyków (kilka miesięcy temu wyszedł wspaniały boks “Music of Morocco” nakładem Dust-to-Digital). W kilku momentach Gaap Kvlt korzysta z nagrań muezzinów wzywających do modlitwy, ale to tak naprawdę tyle bezpośrednich odniesień. Resztę robi klimat.
“Jinn” pali jak słońce nad rozgrzaną pustynią, pali tak, że pojawiają się fatamorgany. Pełne pogłosów i ech utwory nie dają wytchnienia. “Larache” pulsuje tętnem metropolii po zmierzchu, pulsuje ciężkim, suchym bitem. Gaap Kvlt świetnie gra na emocjach, wzbudza niepokój, nawet strach. To dźwięki czasem apokaliptyczne, jak w “Ovidius”, który chyba jest inspirowany nalotami bombowymi. Choć to album pozbawiony słów, słychać w nim grozę tego, co dzieje się w kolebce cywilizacji. Codzienność wojny, okupacji, nienawiści przebija się w prawie każdym dźwięku. Podobnie, jak Souvenir de Tanger, Gaap Kvlt w swojej twórczości zwraca uwagę na to, o czym media milczą, ale w przeciwieństwie do warszawiaka, widzi nadzieję, czego efektem jest”Vient”, przepiękny utwór zamykający album. Emanujący spokojem, kojący po prawie godzinie posępnych obrazów.

Freq:
Deep like the desert where the unchecked winds create and carry the drones, Gaap Kvlt‘s Jinn — which follows
on from 2014’s Void — draws on field recordings from north Africa to evoke the baking days and cold nights of
the Sahara.
Jinn is hallucinatory, evoking an imaginary internal landscape through carefully-placed environmental
recordings that provide the base material for much of the album’s textural nuance. Samples, vocal and
otherwise, are processed nearly to the point of oblivion, crepitating and crunching, whipped up into hissing
electronic zephyrs that unfold and heave with an immersive sense of wonder in a warmer counterpart to Thomas
Köner‘s Arctic evocations, or fulminating into wall-shaking kicks that pound relentlessly in bursts of
single-minded energy, the most earth-shuddering of which explode like night-time meteorite impacts on
“Ovidius”.
If ever there was a record that benefited from the application of volume and bass, Jinn is one. Some of the
low end deployed here — on “Tangsir”, and in the shape of some pure wobbly bass that puts most (so-called)
dubstep to shame on “Ovidius” in particular — is as cavernous as the reproducing subs can take; reverberent,
deep and gloriously, physically present. The heavyweight pulsing booms and throbbing dubs that ride on
occasionally camel-like motion are almost purely electronic, so it falls to the samples and Tomek Mirt‘s
elegantly minimal sleeve design to set the scene in a triple gatefold of gold-flecked Moorish mosaics and a
dedication to noted former Tangiers inhabitant Paul Bowles.
All of which could easily put Jinn in similar ethnodelic territory as Bryn Jones‘ enthusiastic immersion in a
self-created idea of an Islamic dub culture from afar. Where Muslimgauze‘s firebrand stance was as important
to Jones as his music, Gaap Kvlt’s approach is far more abstract, more twenty-first century technoid in feel,
and the only obviously identifiably Maghrebi percussion loops emerge in the final minutes of the last track.
Overall, Jinn is a remarkable album, the shifting textures filtered among the very modern heartbeat
pulsations ebbing and flowing with the ageless tides of the desert sands it frequently succeeds in evoking.

ChainDLK:
his release from Gaap Kvlt, a mysterious Polish project, is inspired by the climate of the Moroccan deserts,
hot during the day, very cold at night and so it’s a two faces release. One part of this release is based
upon drones while the other is based upon beats so the listener oscillates between ambient moments and
minimal techno ones and this characteristic blurs the sense of boring that often arises with release too
focused on the canon of a particular genre.
The drone of „Prayer” opens this release slowly developing, with the insertion of the sample of an oriental
prayer, into an evocative sonic meditation. „Abu Kamal” is, instead, a rhythmic track closer to some minimal
techno using the aural space to generate a sense of immersion into an abstract space. „Bou Rattat” starts as
an ambient track but slowly adds hypnotic elements as beats and loops. „Peninsula” is a soundscape slowly
evolving into a drone track. „Prayer 8 (Death)” takes the elements of the first to track but in an almost
industrial way creating a track of great impact. „Larache” returns into minimal techno territories while
„Tangsir” plays with the disposition in space of the samples. „Ovidius” tries to be an evocative track using
synth lines to obtain a cinematic effect. „Vient” closes this release with a quiet track which uses gentle
layers of quiet drones until the return of the rhythm reminds to the north Africa inspiration of this work.
Wandering between ambient and techno with a great production, it’s the typical release to be heard with
headphones to enjoy the various subtleties of the music. It’s really worth a listen.

FYH!:
Gaap Kvlt z muzyczną podróżą do Maroka i w ogóle w rejony typowo arabskie, choć z charakterystycznym dla
niego tajemniczym, okutym mrocznym ambientem stylu.
Blisko dwa lata po debiucie w MonotypeRec, czyli płytą Void, i również po kilku epkach wydanych głównie na
minicd-rach, Gaap Kvlt, nazywany również „gościem w kapturze”, wypuszcza kolejny album. Tym razem Jinn, co,
jak sam tytuł wskazuje, nawiązuje do magii, mistycyzmu, dżinów i rejonów północnoafrykańskich. Muzycznie też
znajdziemy takie odwołania, w mniejszym stylu niż po zapowiedziach lub innych tekstach udostępnionych w
sieci, ale jednak. Co ważne, Gaap Kvlt od początków swojej artystycznej aktywności jest wierny tym samym
poglądom. Ma być ciężko, niemal nieprzyjemnie, w ciemnych barwach. Z ambientem w tle i harshem jako warstwą
nakładającą. A marokańsko-arabskie elementy?
Przede wszystkim zaśpiewy; sample, które Gaap Kvlt wplótł w swoje posępne melodie. Chyba nie będę oryginalny,
gdy na pierwszeństwo w Jinnie wysunę „Prayer 8 (Death)”. Agresywne synthy, jeszcze mocniejsze drone’y
oplatające industrialne pogłosy i mamy najmocniejszy utwór na całej płycie. Niby Maroko, ale jednak Niemcy i
tamtejsze techno-naleciałości. Bo właśnie taką elektronikę Gaap Kvlt serwuje w swoim najlepszym kawałku.
Trochę przez to szkoda „Larache”, bo gdyby podmieniono kolejność i ten znalazłby się przed „Prayer 8
(Death)”, byłaby fajna kontynuacja z niezłym rozgrzewaczem. „Larache”, niby proste nagranie, z równomiernie
rozłożoną rytmiką i sycząco-trzeszczącymi przeszkadzajkami w tle, jakby aluminiowa folia unosiła się w
podmuchach wiatru, idealnie wkomponowałby się jako intro do „Prayer 8 (Death)”. Co istotne, utwór chyba też
nie wykorzystał swojego potencjału, bo ten bit kapitalnie mógłby się rozwinąć w coś mocniejszego, a
otrzymujemy jedynie płaski, prawie siedmiominutowy, na dodatek stoicki materiał, po którym następuje
„Tangsir”, trochę to skryty noise, dużo dygotania, w warstwie rytmicznej i tym negatywnym wydźwięku niemal
witch-house dla zaćpanych, ale, tak jak i wcześnie, wydaje się, że można było z tego wyciągnąć więcej.
A więcej Gaap Kvlt ogarnął w (alfabetycznie): „Abu Kamal”, „Ovidius” i „Vient”. Każde z tych nagrań
prezentuje odmienne podejście do ambientu. Pierwsze, bardzo dzikie i niepokojące, mogłoby znaleźć się na
jakiejś płycie King Cannibala czy Prostitutes, gdyby tylko trochę podkręcić tempo lub jeszcze bardziej
podsycić horrorową atmosferę. „Ovidius” to już makabreska pełną gębą. Szerokie, bardzo rozległe synthy,
niespodziewane grzmoty pojawiające się niemal znikąd i naprawdę pomysłowo budowana narracja, z ciekawym
rozwinięciem i tymi, wspominanymi właśnie, zwiastującymi grozę uderzeniami. Aż w końcu „Vient”, utwór, który
można by było wrzucić do pudełeczka z żółtą-sklerotką „etno-techno łamane na etno-ambient”. Fajne bębny
rozbudzające po zbyt liquidowym wstępie, dobre, stonowanie przygaszenie w końcówce. Wypadałoby wspomnieć też
o „Peninsuli”, głównie o końcówce, tej melancholijnej, stonowanej i zagranej prostym, wyciągniętym akordem
końcówce rozjeżdżającej się za sprawą użytego przez Gaap Kvlta reverbu.
Jakiekolwiek porównywanie Jinn do Void raczej mijałoby się z celem. Wydany w 2014 roku przez Monotype album
był w porządku, ale bez jakichkolwiek rewelacji. Do posłuchania, do zapomnienia, ewentualnie coś by się na
pewno znalazło, co można by było czasem, od wielkiego dzwona (bim-bom) powtórzyć. Jinn natomiast należy do
tych wydawnictw, które nie wadzą, gdy się je tak luźno puści, a nawet wciągają. Z płytą Gaap Kvlta jest
jeszcze ten myczek, że album po prostu hipnotyzuje. Taki trip, ale nie z gatunku bad, że odpadasz i jest
najgorzej, tylko leci, leci, leci i fajnie, żeby jeszcze trochę poleciało.

Dark Entries:
Na het hoog aangeschreven Void op Monotype records brengt Zoharum met Jinn het tweede album uit van Gaap
Kvlt. De inspiratie voor het album laat zich in één zinsnede samenvatten: Marokkaanse woestijn: koud in de
nacht, warm overdag. Zei er iemand Muslimgauze? Daar heeft dit project duidelijk enige mosterdzaden
ontvreemd. De oriëntaalse sfeer die Gaap Kvlt neerzet is vrij typisch en heeft u als liefhebber van rituele
industrial ongetwijfeld reeds meer gehoord.
De cd bijt de spits af met Prayer. De subs van de drone gaan zeer diep en zetten een zwoel kader neer voor
een bergje -iets te clichématige- gezongen gebeden. Abu Kamal pulseert er lekker op los met een traag maar
gezapig tempo. De opbouw is zelfs naar ambientnormen erg traag maar desondanks val je op geen enkel moment
uit de sfeer. Enkele spaarse ritmische elementen geven een lekker noisy en diep karakter aan het nummer. Bou
Rattat vangt aan met weemoedige padklanken die al snel gezelschap krijgen van elektronische windgeluiden en
een trage industriële beat. Peninsula is dan weer goede maar zeer typische goede donkere ambientplaat. Net op
het moment dat we even de aandacht lijken te verliezen, breekt de cd open met de ritmische industrialtrack
Prayer 8 (Death). Denk ‚Sonar op zijn Afrikaans’. Het ritme zelf beukt, op een enkele break na, minutenlang
onverstoord verder. Het is enkel het achtergrondgeruis dat enige variatie brengt en dat is ons toch een
tikkeltje te weinig. Met Larache bestendigt Gaap Kvlt zijn keuze voor ritme. Trage technoide beats laten veel
ruimte voor sfeertjes in de achtergrond. Met Tangsir keren we terug naar ambientsferen maar wel die van het
geïnspireerde soort. Snelle percussieve elementen in de achtergrond geven het nummer een opgejaagd gevoel.
Ovidius is de eerste melodieuze track van de hoop met zijn lang uitgesponnen pads. Pneumatische geluiden en
bassen die wel gestolen lijken uit dubstep worden in collagevorm naast elkaar geplakt en zorgen voor een
uiterst interessant nummer dat je niet loslaat en de ruimte vult met donkere echo’s. Afsluiter Vient baadt in
de melancholie. De drum is dof, de akkoorden dompelen ons onder in een heimwee aan een land dat we nooit
hebben gekend. Het nummer breekt open in een tablaconcert dat ons doet terugdenken aan platen zoals Stone
Tower van Delerium.
Een snuifje Monolith, een tikkeltje Muslimgauze en een vleugje Mother Destruction zorgen voor een tribaal
sfeertje dat we wel kunnen smaken. Sommige nummers worden af en toe een tikkeltje saai, maar de sfeer blijft
wel lekker donker en ritueel gedurende de hele plaat. Meer van dit!

Raben Report:
Wer auf elektronische Klänge mit orientalischem Einschlag steht, der sollte sich mal die vorliegende Scheibe von Gaap Kvlt gönnen, wo langsam gleitende Rhythmen, Dub, Field Recordings und Drone Elemente das Geschehen prägen. Das Erstwerk „Void” fand seine Publikation unter Monotype Records, wogegen man nun beim polnischen Vorzeigegiganten Zoharum seine Wurzeln geschlagen hat, wo Gaap Kvlt zudem überaus gut aufgehoben scheint. Stilistisch baut man mitunter auf tief gehenden Dub, der mitunter eine irgendwie bedrohlich wirkende Note aufbaut und der Sache auch einen entsprechenden Schub an Intensität verleiht. „Jinn” gibt von optischer Seite vielleicht nicht wirklich den inhaltlichen Aspekt wider, strahlt der Tonträger eine doch geheimnisvolle Aura aus, mit welcher man überraschend schnell den geneigten Konsumenten zu verzaubern weis. Das soll nun aber nicht verlauten, das man hier einlullende Klänge fabriziert, denn auch kräftige Electronica („Prayer 8 (Death)” lässt grüßen) werden hier geschickt in das Gesamtbild eingebunden. Lebendigkeit ist also ebenso vorhanden. Eine weitere Stärke von „Djinn” ist die beständige Eingängigkeit, dank der man flux einen Draht findet, was sich bereits beim Erstkontakt bemerkbar macht. Lediglich „Tangsir” vermag den beachtlichen Spannungsbogen nur bedingt aufrecht zu erhalten, was dem (im Vergleich zu den anderen Stücken) etwas monoton geschuldeten Aufbau zuzuschreiben ist. Aber dies nur am Rande, denn im Gesamtresultat ist „Djinn” ein überaus gelungenes Werk, weshalb man Gaap Kvlt auch unbedingt im Auge behalten sollte.
Gaap Kvlt ist ein Projekt mit enorm viel Potenzial, weshalb ich mir sicher bin, dass man da noch einiges erwarten darf. Der streng limitierte Tonträger ist übrigens einem gewissen Paul Frederic Bowles gewidmet, ein amerikanischer Schriftsteller und Komponist, dessen Werke wohl einen nicht unerheblichen Einfluss auf das Schaffen von Gaap Kvlt ausüb(t)en. Meine Empfehlung!

Dark Entries
Na het hoog aangeschreven Void op Monotype records brengt Zoharum met Jinn het tweede album uit van Gaap Kvlt. De inspiratie voor het album laat zich in één zinsnede samenvatten: Marokkaanse woestijn: koud in de nacht, warm overdag. Zei er iemand Muslimgauze? Daar heeft dit project duidelijk enige mosterdzaden ontvreemd. De oriëntaalse sfeer die Gaap Kvlt neerzet is vrij typisch en heeft u als liefhebber van rituele industrial ongetwijfeld reeds meer gehoord.
De cd bijt de spits af met Prayer. De subs van de drone gaan zeer diep en zetten een zwoel kader neer voor een bergje -iets te clichématige- gezongen gebeden. Abu Kamal pulseert er lekker op los met een traag maar gezapig tempo. De opbouw is zelfs naar ambientnormen erg traag maar desondanks val je op geen enkel moment uit de sfeer. Enkele spaarse ritmische elementen geven een lekker noisy en diep karakter aan het nummer. Bou Rattat vangt aan met weemoedige padklanken die al snel gezelschap krijgen van elektronische windgeluiden en een trage industriële beat. Peninsula is dan weer goede maar zeer typische goede donkere ambientplaat. Net op het moment dat we even de aandacht lijken te verliezen, breekt de cd open met de ritmische industrialtrack Prayer 8 (Death). Denk ‚Sonar op zijn Afrikaans’. Het ritme zelf beukt, op een enkele break na, minutenlang onverstoord verder. Het is enkel het achtergrondgeruis dat enige variatie brengt en dat is ons toch een tikkeltje te weinig. Met Larache bestendigt Gaap Kvlt zijn keuze voor ritme. Trage technoide beats laten veel ruimte voor sfeertjes in de achtergrond. Met Tangsir keren we terug naar ambientsferen maar wel die van het geïnspireerde soort. Snelle percussieve elementen in de achtergrond geven het nummer een opgejaagd gevoel. Ovidius is de eerste melodieuze track van de hoop met zijn lang uitgesponnen pads. Pneumatische geluiden en bassen die wel gestolen lijken uit dubstep worden in collagevorm naast elkaar geplakt en zorgen voor een uiterst interessant nummer dat je niet loslaat en de ruimte vult met donkere echo’s. Afsluiter Vient baadt in de melancholie. De drum is dof, de akkoorden dompelen ons onder in een heimwee aan een land dat we nooit hebben gekend. Het nummer breekt open in een tablaconcert dat ons doet terugdenken aan platen zoals Stone Tower van Delerium.
Een snuifje Monolith, een tikkeltje Muslimgauze en een vleugje Mother Destruction zorgen voor een tribaal sfeertje dat we wel kunnen smaken. Sommige nummers worden af en toe een tikkeltje saai, maar de sfeer blijft wel lekker donker en ritueel gedurende de hele plaat. Meer van dit!

Musique Machine
Here we have „Jinn”, the second album from dark ambient project Gaap Kvlt. This CD was released in 2016 on Polish experimental mixed genre label Zoharum
The sound of the music is characteristic of Zoharum output I’ve heard thus far, a melancholic, windswept soundscape reflecting the crumbling beauty of ancient things, the whiplash of time’s neverending transformation. With drowned ghosts of melodies, acqueous pads and glimmering strings, the timbres are colorful and smooth. The texture of the sound is luminous, clear and pleasant, a three dimensional glow, a finely sanded rushing of air. The tone is haunted, but one could take solace in the way the music is so brazenly, soulfully sad, with its poignant apocalyptic finality. It is music for admitting loneliness, for those who worship strength of emotion itself.
Gaap Kvlt occasionally departs several times from pure ambience for grim, magickal beat music. The sluggish muffled techno of „Abu Kamal”, with its snakey filtered stairsteps of resonance, is an early 90’s acid record played at low speed. This is not unlike Coil’s heavily drugged forays into dance music. The obliterated hardcore of „Prayer 8 (Death)” is a more ear pleasing version of the Ant Zen „rhythmic noise” sound, as perfected by Xotox and Hypnoskull. In the more purely ambient pieces, there is still an underlying rhythmic pulse, a soothing repetition circling around a hinted sub bass accent, an army marching in the distance.
This loop driven style is not unlike early 90’s groups like Archon Satani or Deutsch Nepal, quite possibly accomplished using the same vintage tape loop techniques, if the crackling warmth of the sound is any indication. Thankfully, Gaap Kvlt steers clear of Satanic and Nazi themed cheese, tending closer to the ambiguity of labelmates Rapoon, or Lustmord’s „The Place Where the Black Stars Hang”. The drifting, beatless pieces, in particular, are brimming with murmured mournful harmonies that amount to greater substance and musicality than one typically finds in the dark ambient genre. „Prayer”, „Bou Rattat” and „Peninsula” are beautiful, and beg to be replayed many times.
The album flow is ultimately interrupted by the presence of too many beat oriented pieces, which shatter the poetic, contemplative calm of the aforementioned tracks, otherwise suitable for reading or sleeping. I love beat oriented electronic music, but find some of these plodding 4/4 tracks to be lacking in sonic detail („Larache”), and the kind of expressive melodies that make the quieter tracks memorable.
I enjoyed this album quite a bit. A tastefully gothic, historic beauty is emergent within its circular, undulating reverberations. At times the album moves too quickly between gripping harshness and serene desolation, but its aesthetic and emotion are clearly stated. A great deal of soul and memory is present in this recording. I look forward to future work from this artist and label.

Mentenebre
Gaap Kvlt, uno de los componentes del dúo polaco Ixora, nos presenta su segundo trabajo en solitario de la mano de Zoharum. “Jinn”, que traducido del árabe viene a significar ‘genio’, condensa en su interior nueve cortes de dispar naturaleza. Desde tonadas puramente ambientales forjadas a base de loops en bajo bpm hasta temas rhythm and noise que llegan a recordarme a algunos momentos de los españoles Esplendor Geométrico. En cualquier caso, su estilo es eminentemente tribal, escorado en gran medida hacia el dub, con episodios cargados de parsimonia.
El mejor ejemplo lo encontramos en su comienzo, temas como ‘Prayer’ o ‘Abu Kamal’ logran subsumirnos en contextos cargados de religiosidad y misticismo gracias a elementos como samples de cantos religiosos en árabe. La longevidad de los cortes que estructuran este álbum oscila en torno a los seis minutos de duración. Resulta un dato curioso, porque dependiendo del tema y de su personalidad, hay algunos queGaap Kvlt – „Jinn” parecen dilatarse en el tiempo más que otros.
La guinda del pastel se encuentra en quinto lugar: ‘Prayer 8’ es un tema altamente hipnótico y rítmico, muy en la onda del sonido proferido por los primeros Deutsch Nepal o los ya citados Esplendor Geométrico. Potente y directo, muy apto para las pistas de baile, en el que se enlazan samples en lengua árabe revestidos de eco y reverberación. Por lo demás, y exceptuando un par de casos, el resto de temas se caracteriza por su templanza y su marcada experimentación, aunque el tempo no llega a borrarse en la gran mayoría de los casos, de ahí el hecho de que podamos hablar de un dub un tanto enjuagado por los horizontes ambientales contextualizados en los países ribereños del Mediterráneo.
“Jinn” presenta una temática mucho más marcada que su anterior trabajo ‘Void’, que destacaba por su estructura sempiterna de herencia drone.
“Jinn” ha sido publicado en formato CD. Se presenta protegido por un ecopak de seis paneles bellamente decorado. El disco ha sido dedicado a la memoria de Paul Bowles, escritor neoyorquino que durante el ecuador de su vida se mudó a Marruecos, lugar en el que gestó gran parte de su producción literaria. Como podemos comprobar, “Jinn” se eleva como un buen complemento para abordar las obras de este apasionante escritor. Un álbum que deja escucharse cómodamente gracias a su comedido equilibrio de ritmo con texturas etéreas.

VerSacrum
Progetto enigmatico questo di Gaap Kvlt dietro cui si cela una misteriosa figura. Ora la Zoharum pubblica il suo secondo full-lenght intitolato “Jinn”, che esce a distanza di anni dal precedente “Void”. Da segnalare anche la collaborazione di Gaap Kvlt nel primo volume della raccolta “Circuit Integre””. La copertina raffigura un mosaico moresco che ci introduce nel mood mistico e meditativo del disco. Rispetto alle oscure ambientazioni di “Void”, all’insegna di un’elettronica gelida. In “Jinn” l’artista si addentra in territori nuovi in cui si avvicina alle atmosfere metafisiche del deserto del Marocco. Musicalmente ci troviamo di fronte ad un’elettronica decorata con un feeling orientale. Fin dalla prima traccia, la misticheggiante “Prayer”, possiamo ascoltare il canto di un muezzin accompagnato da cupe ambientazioni elettroniche. Tuttavia nel disco non vengono utilizzati field recordings o campionamenti di musica etnica dl Nord Africa: lo spirito di quei luoghi viene evocato tramite l’uso di algidi ritmi e bordoni che ricordano il vento sabbioso del deserto. Non siamo in realta’ distanti come approccio compositivo e come feeling da molta classica musuca ambient: mi viene in mente l’inevitabile guru Steve Roach o certe cose di Robert Rich, artisti che si sono avvicinati ad esperimenti di contaminazione: anche se, come si diceva, il tentativo di avvicinarsi allo spirito dell’universo africano di Gaap Kvlt segue un suo percorso originale. La musica di “Jinn” e’ meditativa e riesce realmente a trasportare in un’altra dimensione del tempo, una dimensione mistica in cui tutto e’ immobile: sembra di essere all’interno di una moschea in completa solitudine nel mezzo del deserto dove tutto e’ silenzio: si possono solo ascoltare delgi echi misteriosi di provenienza indecifrabile. “Jinn” e’ un disco caldamente consigliato ai viaggiatori mistici e a chi e’ in cerca di buone vibrazioni. Il cd esce in un’edizione strettamente limitata a 300 copie con la cover che si presenta in un raffinato 3-panel ecopak.

NonPop
Unter einem Dschinn versteht man im Allgemeinen einen Naturgeist oder einen Dämon, der aus Feuer besteht, aber in der Regel nicht sichtbar ist. Die Figur des Dschinn ist im arabischen Volksglauben beheimatet bzw. kommt auch im Koran vor. Diese sagenhafte Gestalt betitelt jedenfalls das Album des Projekts GAAP KVLT, das erst seit ein paar Jahren existiert und 2014 sein offizielles Debüt veröffentlicht hat. Gewidmet ist das Album „Jinn” PAUL FREDERICK BOWLES, dem Autor des wohl weitbekannten Romans „Himmel über der Wüste“, der in der Sahara spielt. Daneben heißt ein Track auch „Abu Kamal“ – eine Stadt in Syrien. Wer aufgrund dieses Settings mit nahöstlichen oder afrikanischen Klängen gerechnet hat, liegt aber zum großen Teil daneben, da natürlich einige Samples oder Rhythmen aus dem Bereich eingestreut werden, diese allerdings den Sound nicht dominieren und öfter auch eben ganz fehlen. Interessanter ist die oftmals mythische, tribalistische Aura, die den Stücken entströmt, was den Hörer eher dazu bewegt, in dem Album eine Beschreibung des Dschinn als Wesen zu sehen, das vielleicht auch nur das in seinem Wesen zusammenfasst, was diese Region der Erde ausmacht. Die Soundpalette reicht daher von flächigem Ambient bis hin zu hypnotischem Rhytm’n Noise – in der zurückhaltenden Variante – was dem Ganzen einiges an Abwechslung beschert und zuweilen den tanzenden Dämon heraufbeschwört. Beeindruckend fällt aber das dazugehörige Sounddesign aus, das unheimlich erdig, griffig, rau und trocken daherkommt und Bilder des Feuerdämons in Klang umwandelt oder auch die unemotionale Härte und Tristesse der Wüste illustriert. Damit ist „Jinn“ eine recht gelungene Angelegenheit im weiten Meer der Ambient-Sounds geworden.

 

NonPop
Unter einem Dschinn versteht man im Allgemeinen einen Naturgeist oder einen Dämon, der aus Feuer besteht, aber in der Regel nicht sichtbar ist. Die Figur des Dschinn ist im arabischen Volksglauben beheimatet bzw. kommt auch im Koran vor. Diese sagenhafte Gestalt betitelt jedenfalls das Album des Projekts GAAP KVLT, das erst seit ein paar Jahren existiert und 2014 sein offizielles Debüt veröffentlicht hat. Gewidmet ist das Album „Jinn” PAUL FREDERICK BOWLES, dem Autor des wohl weitbekannten Romans „Himmel über der Wüste“, der in der Sahara spielt. Daneben heißt ein Track auch „Abu Kamal“ – eine Stadt in Syrien. Wer aufgrund dieses Settings mit nahöstlichen oder afrikanischen Klängen gerechnet hat, liegt aber zum großen Teil daneben, da natürlich einige Samples oder Rhythmen aus dem Bereich eingestreut werden, diese allerdings den Sound nicht dominieren und öfter auch eben ganz fehlen. Interessanter ist die oftmals mythische, tribalistische Aura, die den Stücken entströmt, was den Hörer eher dazu bewegt, in dem Album eine Beschreibung des Dschinn als Wesen zu sehen, das vielleicht auch nur das in seinem Wesen zusammenfasst, was diese Region der Erde ausmacht. Die Soundpalette reicht daher von flächigem Ambient bis hin zu hypnotischem Rhytm’n Noise – in der zurückhaltenden Variante – was dem Ganzen einiges an Abwechslung beschert und zuweilen den tanzenden Dämon heraufbeschwört. Beeindruckend fällt aber das dazugehörige Sounddesign aus, das unheimlich erdig, griffig, rau und trocken daherkommt und Bilder des Feuerdämons in Klang umwandelt oder auch die unemotionale Härte und Tristesse der Wüste illustriert. Damit ist „Jinn“ eine recht gelungene Angelegenheit im weiten Meer der Ambient-Sounds geworden.

Darkroom Rituals:
Название склонного к анонимности проекта «Gaap Kvlt» наверняка запомнилось тем, кто слушал первую часть компиляции «Circuit Intégré», представившей новую волну польской экспериментальной электроники – там музыкант, скрывающийся за этим названием, представил три весьма неординарных трека. Затем он был подписал лейблом «Zoharum» на полноформатный альбом, ставший в его дискографии вторым. Пресс-релиз обещает нам выход из глубин темных пещер на опаленные солнцем просторы марокканских пустынь, раскаленных днем и холодных ночью, и это вполне логично, учитывая и название альбома, и заголовки треков. Что же, такую интерпретацию происходящих в этом звуковом пространстве событий вполне можно допустить, но лично мне, как жителю мегаполиса, в голову лезут совсем другие ассоциации. Это действительно жаркие дни и холодные ночи – но только на улицах большого города, причем к ночному времени я склоняюсь больше всего. Знаете, что я представляю, слушая «Jinn»? Как из города уходит день, как темнеют закоулки, как остывают их стены, на которые отбрасывают свои тени быстро мелькающие фигуры ночных обитателей гетто. Как замирает здесь эхо шумного дня, постепенно исчезая в гудящих сквозняком пространстве каменных джунглей.
Музыка «Gaap Kvlt» состоит из плотной смеси индустриального гула, этнических напевов (иногда очень агрессивных, иногда наполненных религиозных экстазом), которые тоже давно уже стали частью любого урбанистического пространства, особенно разрастающихся неспокойно-эмигрантских районов, и из очень медленного ритма, окутанного темными, базирующимися на низких частотах электронных звуках и зацикленных сэмплах. Стартуя с отстраненного дрона, альбома быстро перескакивает из заторможенного состояния на территорию экспериментального техно, постепенно набирающего обороты и достигающего своего экстатического апофеоза в «Prayer 8 (Death)» (по-моему, лучшем треке из представленных), а потом, когда максимум пройден, музыка словно начинает распадаться, сбрасывая мрачные, ночные покрова гудящей-шипящей электроники и сдвигаясь в стилистику, близкую к темному IDM. Темнее всего, как гласит мудрость, бывает перед рассветом, и «Tangsir» с «Ovidius» – ее пьяняще-пугающий концентрат. Ну а «Vient» – это как раз рассвет, проявленный в лаунджевых паттернах теплого, медленного раскрывающегося эмбиента, слушая который, понимаешь, что тьма не вечна, и улицы этого города получат свою порцию дневного тепла. «Jinn» – техно не для движения, но местами оно звучит очень энергично, правда, его трайбл-эстетика будоражит, все-таки, мысли и воображение, а не тело. Интересный экспериментальный релиз.

http://zoharum.com/wydawnictwa/jinn/