PL
EN
Kup CD / Kup Digital Sample
Numer katalogowy

ZOHAR 047-2

Data premiery

10/06/2013

Formaty

CD |

[haven]

Noir

Muzyka [haven] to eklektyczny miks trip hopu, muzyki tanecznej oraz industrialu. Projekt powstał w 2005 roku z inicjatywy Marcina Jarmulskiego. [haven] ma na swoim koncie pięć albumów, cztery wydane na rodzimym rynku przez War Office Propaganda, Rage In Eden, Zoharum oraz jeden, wydany w prestiżowym, amerykańskim Tympanik Audio.

Najnowszy, już szósty album zatytułowany NOIR, jest owocem współpracy z wokalistką Ewą Wymysłowską, która stała się pełnoprawnym członkiem projektu.

Tematyka albumu skupia się wokół najbardziej dramatycznych aspektów relacji damsko- męskich. NOIR jest miejscem, w którym seks i pożądanie miesza się z odrzuceniem i cierpieniem.

Wydanie w ekopaku

Edycja limitowana do 300szt.

Tracklista

1. Are You Strong Enough ?
2. Keep it close
3. The promise
4. Exile
5. Hod
6. Oblivion
7. Atmosphere
8. It’s amazing there, everywhere we’ve been we are and gonna be
9. Roots
10. Pray for nothing
11. Road
12. Kasper

Recenzje

Gazeta Wyborcza:
Dowód na to, że nie taki straszny underground, jak go malują. [haven] zdarzyło się wydać płytę w brytyjskiej wytwórni Tympanik Audio, a “Noir” to już szósty jego materiał. Zaskakująco bezpośredni i przystępny, choc nie błahy. Elektroniczne eskapady polskiego duetu są zakorzenione w trip-hopie, rozszerzającym się w przeciwstawne strony: industrialną i taneczną. Brzmienie jest bristolskie, gęste, przy czym [haven] nagrywa piosenki, a nie jakieś pejzaże. To projekt Marcina Jarmulskiego, którego wspiera wokalistka Ewa Wymysłowska. Jej chłodny, zdystansowany sposób śpiewania kojarzy się z płytami z Islandii. Teksty, najprościej mówiąc, to cały katalog z tym, co dziać się może między dwojgiem ludzi. Muzycznie nawet najlżejsze, najbardziej taneczne utwory [haven] są zmącone kombinacjami w rytmie i zróżnicowane dynamicznie. Przebojowy “Atmosphere” jest jak rwący górski strumień, a jednak ma dramatyczny moement zatrzymania, takie rozlewisko – i to się sprawdza.
Twardy, prawie house’owy podkład “Exile” jest skontrowany stonowanym śpiewem, ale refren chwyta za uszy i nie puszcza. Pomysłowo zaaranżowany album. Przez 48 minut ani chwili nudy.
Jacek Świąder
club|debil:
Um es gleich vorweg zu sagen, [Haven] machen elektronische Popmusik und zwar richtig gute. Klanglich erfindet Marcin Jarmulski auf seinem sechsten Album das Genre zwar nicht neu, doch er hat ein Händchen dafür, dass die Musik nicht abgegriffen sondern immer frisch und begeisternd klingt. Dafür sorgen auch die vielen ungewöhnlichen Sounds, die ins Klangbild von [Haven] eingebaut werden und das polnische Projekt allein schon deshalb aus der Masse der Mitbewerber hervorheben. Großes Plus des Werkes ist der Gesang von Ewa Wymyslowska, der ein wenig an Kosheen erinnert.
Druckvoll, tiefgründig, komplex, abwechslungsreich – [Haven] könnten der Dance Music einen ordentlichen Schub geben, leider wird das Album es aber wohl kaum in den Mainstream schaffen. Solche Musik im Radio und ich würde die Jammerkiste auch mal wieder einschalten. Daumen hoch!

Darkroom:
Con un percorso artistico in continuo divenire, partito da lidi industrial ed ambient nel 2005 grazie al supporto della War Office Propaganda/Rage In Eden e approdato nel 2009 con “[Plastic]” alla corte della statunitense Tympanik Audio (massima istituzione in ambito IDM e affini), il progetto del polacco Marcin Jarmulski si è infine accasato presso l’attiva e vitale Zoharum, per la quale ha realizzato nel 2010 il quinto full-length “Amity”, ancora orientato verso l’elettronica più spigolosa, arzigogolata ed intelligente che aveva fruttato il deal con la prestigiosa label americana. In questo suo secondo lavoro per la Zoharum, [haven] cambia nuovamente pelle, non solo per l’integrazione in pianta stabile della cantante Ewa Wymyslowska, ma soprattutto per un sound che si stempera di certi umori industrialoidi e di soluzioni macchinose per farsi suadente, notturno, sensuale e – come suggerisce il titolo stesso – noir, ai confini con la downtempo. Descritto come “…il posto dove sesso e desiderio si mescolano col rigetto e la sofferenza”, l’album vive di una raffinatezza più lineare che consente ad Ewa di rendersi protagonista coi suoi cantati gentili e perfettamente adatti al contesto sonoro, per un’electro che si muove con ritmo e groove, ma senza alcun tipo di eccesso da club. Momenti come la magnetica “Keep It Close”, la fascinosa “The Promise”, la più agile e catchy “Exile”, la ritmata e sensuale “Atmosphere” (uno dei due singoli digitali assieme all’algida e dolente “Kasper”) o la dolce e dimessa “Pray For Nothing” indicano che il duo ha trovato la strada maestra, ed anche se sicuramente l’amalgama deve ancora venire perfezionata (investendo più energie sull’efficacia dei refrain, che in questo contesto può fare la differenza), i risultati sono più che godibili, grazie anche all’indiscussa esperienza maturata da Marcin e ad una produzione più che adeguata. Bene anche la spigolosa e pulsante “Hod”, così come le più malinconiche e sfuggenti “It’s Amazing There…” e “Road”, ed a conti fatti funzionano bene anche i momenti interamente strumentali, come la raffinata opener “Are You Strong Enough?”, la più intricata “Oblivion” ed una “Roots” che poggia su di un pregevole tappeto percussivo simil-etnico. Un ritorno decoroso che apre le porte ad un nuovo indirizzo artistico per [haven], nella speranza che il duo prosegua in questo solco alla volta di un affinamento che potrebbe regalare gradite sorprese. Limitato a sole 300 copie nel formato digifile ‘ecologico’.

Mentenebre:
Haven – “Noir”Marcin Jarmulski no es nuevo por estos lares y para muestra decir que “Noir” es su sexto álbum con el proyecto Haven y segundo con la casa Zoharum Records. En esta ocasión cuenta con la colaboración de la vocalista Ewa Wymyslowska que se convierte en miembro permanente de la banda. Esta producción nos ofrece una combinación entre una electrónica downtempo, música ambient y alguna pincelada de electro–industrial; ciertamente, un proyecto electrónico con un sonido que el grupo ha conseguido hacer propio. Música tranquila, elegante con unas voces hermosas y frágiles que parecen evadirnos de lo cotidiano. La temática del disco se adentra en los aspectos más complicados de las relaciones entre hombre y mujer tales como el sexo, el deseo, el sufrimiento y el rechazo. Haven fabrica un sonido relajado, sugerente y elegante a partes iguales que podría asemejarse a los Ulver más trip–hoperos y experimentales de discos como “Perdition City” o “Blood inside” y también a unos Nine Inch Nails descafeinados.
Entre tal mare mágnum de emociones electrónicas se pueden resaltar la intro instrumental ‘Are you strong enough?’ a modo de declaración de intenciones. ‘The promise’ despliega una voz sugerente y unas melodías dosificadas de oscuridad. Y como ecléctico es su sonido, eclécticas son las canciones del disco: ‘Exile’ es un tema de techno–pop sencillo pero efectivo y rítmico, uno de esos temas para pedir un bis. ‘Hod’ sube un grado en experimentación y oscuridad, más influenciado por sonidos industriales. ‘Oblivion’ y ‘Roots’ para mí son los dos cortes más rara avis del disco por su participación y semejanza –me atrevería a decir– con sonidos entre étnicos y New Age. No me olvido de ‘Atmosphere’, un tema calmado pero que bien puede valer para una pista de baile.
Una apuesta electro–ecléctica; un descubrimiento para oídos inquietos con el que tomarse una copa en una tranquila noche de otoño.

Necroweb:
Eine Mischung aus Trip Hop, Electronica und sogenanntem Clubsound hält der mittlerweile sechste Longplayer “Noir” von [HAVEN] bereit.
Das Resultat ist zwar nicht schlecht ausgefallen, wird allerdings kaum ausreichen, um sich von der breiten Masse abzugrenzen. Dafür klingen die Stücke doch eher nur durchschnittlich und laufen deshalb auch mehr oder weniger einfach so durch die Gehörgänge, ohne dass da wirklich etwas hängen bleibt.
Sicherlich kommen ab und an interessante Electronica zum Einsatz, so etwa bei “The Promise” und “Exile”, diese können aber noch lange nicht zu den Sternstunden des Silberlings gezählt werden.
Wofür sich dieses Album eignet? Zum sogenannten Nebenbeihören, denn wenn man einen guten Tag hat, dann kann man schon mal einen ansprechenden Moment erhaschen.
Der Schlüssel zum Erfolg liegt dabei in der Atmosphäre, von welcher es hier nicht wirklich genug gibt. So bleibt “It’s Amazing There, Everywhere We’ve Been, We Are And Gonna Be” diesbezüglich eine Ausnahme.
Letztendlich ist “Noir” etwas über dem Mittelfeld anzusiedeln, schon alleine deshalb, weil scheinbar keine Risiken eingegangen werden und man somit nicht mal einen klitzekleinen Schritt vom eingeschlagenen Pfad abweicht.
Das Fehlen eines richtigen Höhepunktes wirkt sich zudem nicht gerade förderlich aus.
Damit sind die Baustellen aufgezeigt und wenn man jene abarbeiten kann, dann sollte es nur besser werden.
Wer das bisherige Schaffen von [HAVEN] gut fand, der wird auch mit dieser Veröffentlichung sicherlich auf seine Kosten kommen. Wer aber unsicher ist, dem sei zu “Oblivion” geraten, dem wohl eingängigsten Teil, auf einer sonst eher mittelmäßigen Scheibe, die so wohl nicht für Aufhorchen sorgen dürfte.

Only Good Music:
Adekwatność tytułu nowego albumu [haven] dotarła do mnie po pierwszym przesłuchaniu “Noir”. Silne kontrasty, operowanie cieniami emocji, ekspansywne prowadzenie wyrazu – wszystko to ma miejsce w zakresie muzyki jak i programowości albumu.
Treścią formy preferowanej przez Marcina Jarmulskiego jest walka przeciwieństw, kontrast uczuć przeciwstawnych tworzących napięcie, a także pewien niepokój, który ma świadczyć o wewnętrznych niepokojach człowieka (tu głownie w aspekcie miłosnym). Album “Noir” niesie muzykę, bez wątpienia wyrazistą, różnorodną i ozdobioną kapryśną zmiennością – szczególnie w dziedzinie rytmu (od razu przywodzę pamięcią motyw z “Roots”).
Podoba mi się styl jaki Marcin Jarmulski (przy wydatnej pomocy Ewy Wymysłowskej) wypracował sobie na tym albumie. Jest to styl niepokoju i dynamicznych kontrastów. Oparty na pracy motywicznej (bywa, że są to wręcz klubowe motywy jak w utworze “Atmosphere”), wzbogacony w zakresie dźwięku i harmonii, często dramatyczny choćby poprzez wprowadzanie dualizmu tematycznego (“Are You Strong Enough?”) czy płynnych dynamicznych przejść oraz dynamiki echa (“It’s Amazing There, Everywhere We’ve Been We Are And Gonna Be”).
Mam wrażenie, że przy tworzeniu “Noir” ważniejsze od formy było stosowanie zasady kontrastu, pracy motywicznej (nawet tematycznej). Zabieg ten trzeba uznać za udany – połączenie  trip hopu, elementów stricte tanecznych oraz industrialu jest bardzo intrygujące, intensywne, ale i dramatyczne. A tymi cechami nigdy nie gardzę w muzyce.

Darknation:
„Noir” to zdecydowanie najbardziej przystępna płyta w dorobku [haven]. Szóstka jest owocem współpracy z nową wokalistką Ewą Wymysłowską. Nowy wokal wydaje mi się przyjemnie chłodny i idealnie pasuje do piosenek, które stworzył Marcin Jarmulski. Obecnie projekt tworzy ciekawy miks trip hopu, muzyki klubowej i industrialu. Nowy krążek cechują kombinacyjne rytmy, zmienna dynamika i zaskakująca przebojowość. Parę numerów mocno wpada w ucho i spokojnie mogły być grane w ogólnopolskich rozgłośniach gdyby te promowały normalną muzykę. Posłuchajcie choćby “Atmosphere” czy „Kasper” – melodie, które zastają w głowie i nie chcą jej opuścić.
Warto posłuchać także kilku instrumentalnych numerów, w których Marcin powraca nieco do muzyki dobrze nam znanej poprzedniej płyty „Amity” czy też krążka wydanego dla Tympanik Audio. Dwanaście utworów to sporo dźwiękowych kontrastów i ciekawych pomysłów także ostrzegam, bo nie ma chwili czasu na nudę.
Choć album opowiada o ciemnych stronach związku kobiety i mężczyzny i całość jest przyjemnie dla mnie melancholijna to ja lubię go słuchać wspólnie ze swoją żoną, gdy mamy czas tylko dla siebie. Macie swoje ulubione płyty, które grają u Was często w sypialni? Ja mam kilka swoich faworytów, a wśród nich znalazł się „noir”. Myślę, że to wystarczająca rekomendacja ;).

Mroczna Strefa/Puszka Pandory:
[haven] powoli staje się taką bardziej przystępną wizytówką firmy Zoharum zrzeszającej coraz to bardziej zróżnicowane formy muzyki elektronicznej. W porównaniu z większością pozostałych artystów wydawanych przez ten zacny kolektyw projekt stworzony przez Marcina Jarmulskiego to muzyka prawie że taneczna i docierająca gdzieś do przedpola popu. To jednak nie oznacza, że mamy tu do czynienia z przytupańcami i muzycznym bełkotem, bowiem [haven] czerpie w równej mierze z bogatej studni muzy industrialnej, trip hopu, a nawet ambientu. Z tej mikstury powstał twór, który może zwojować niejedną gototekę, choć bywając kilka razy na takich imprezach DJ’e idą na łatwiznę i zapodają tam raczej papkę ze sprawdzonych przebojów, choć zdarza im się wcisnąć i takie mniej komercyjne rzeczy. Oj, niełatwo będzie zaistnieć tej formacji w naszym kraju, ale mimo to staje się ona coraz bardziej znana tam, gdzie ludzie są nieco bardziej otwarci na różnorodne dźwięki… Co więc stanowi o tym, że na „Noir” powinien jednak zwrócić uwagę nie tylko klient rozmawiający na co dzień po niemiecku, włosku czy angielsku? Na pewno niegłupie aranże poszczególnych utworów, z których można, ble, zrobić remiksy. Na pewno trudna do zaszufladkowania muzyka z pogranicza elektroniki utrzymanej w stylu lat 80-ych, rytmicznego trip hopu i ambitnego electro-popu. I na pewno również nie do końca oszlifowany, ale przepisowy wokal Ewy Wymysłowskiej, która stała się już drugim pełnoprawnym uczestnikiem projektu [haven] i pewnie bez niej całość materiału nie byłaby nawet w połowie tak ciekawa. Nie jestem do końca przekonany do „Noir” ze względu na to, że chwilami to zupełnie nie moja para butów i na przykład takie technowate kawałki, jak „Exile” i „Atmosphere” burzą nieco intrygujący klimat paru innych numerów i sprawiają, że chcę się wycofać z opisów płyty, które przedstawiłem w poprzednich zdaniach. Zdecydowanie lepiej wychodzą Marcinowi i Ewie nieco bardziej melancholijne w swojej naturze utwory przypominające trochę nasz inny krajowy band GOD’S BOW, jak „It’s Amazing There, Everywhere We’ve Been, We Are And Gonna Be”, „Pray For Nothing” i wieńczący całość „Kasper” czy instrumentalny, ozdobiony etnicznymi elementami rytmicznymi i takimiż brzmieniami „Roots”. W końcu tytuł, który po przełożeniu na polski brzmi „czarny” do czegoś zobowiązuje… Dlatego uważam, że to dość nierówny album, choć z drugiej strony nie wyobrażam sobie, by 12 nowych utworów składających się w końcu na już szóste pełne wydawnictwo [haven] miało brzmieć jak bliźniaczo sobie podobne fragmenty.
wSzczecinie.pl:
Jedną z ciekawszych płyt, które wydała w ostatnich tygodniach oficyna Zoharum jest album projektu [haven] zatytułowany „Noir”. To interesujące połączenie mocnej elektroniki z muzyką ambient i trip-hopem.
To szósty już album tej studyjnej „inicjatywy” Marcina Jarmulskiego i zarazem drugi wydany w Zoharum (po „Animy” z 2010 roku). Tym razem twórca ten zaprosił do współpracy Ewę Wymysłowską i to jej oniryczne wokalizy nadały kompozycjom zawartym na „Noir” szczególnego charakteru.
Na początek tego dwunasto utworowego zbioru otrzymujemy jednak instrumentalny temat „Are You strong enough ?” – wprowadzenie do świata, który zdecydowanie nie jest dla każdego. Teksty utworów, które trafiły na album (napisane przez Ewę właśnie oraz przez Agatę Lewandowską) traktują przede wszystkim o ciemnych stronach związku kobiety i mężczyzny. Muzyka jest natomiast ilustracją dla tych emocji i wrażeń, często też wychodząc na plan pierwszy.am jeszcze ,
Nastroje wypełniające „Noir” są zmienne, bo obok utworów praktycznie idealnych na klubowy parkiet („Atmosphere”) znajdujemy tu spokojniejsze, niemalże liryczne struktury. Do takich bardziej stonowanych kompozycji należy np. „It`s amazing there, everywhere we`ve been, we are gonna be”, a także „Pray for nothing” (w którym słyszę pokrewieństwo z Moderatem). Wyróżnia się także utwór “The Promise” , w którym klaustrofobiczny wstep przeradza się w urozmaiconą aranżącję.
Ogólnie jest to płyta dość zróżnicowana i trudno jednoznacznie stwierdzić czy bardziej zasługuje na uwagę ze strony odbiorców klubowych brzmień czy raczej zainteresuje słuchaczy ceniących zagłębianie się w swoiste pejzaże bitowe, uszlachetnione żeńskim głosem. Do takich form należy finałowa,  najlepsza na płycie, kompozycja – „Kasper”, w której chłodne brzmienie tła bardzo dobrze współgra z barwą wokalu. Warto przesłuchać cały album by dotrzeć do takiego zakończenia (po drodze znajdując też inne wartościowe fragmenty).
Dodam jeszcze, że bardzo sugestywna okładka albumu to dzieło jeszcze jednej kobiety – Gosi Ciernioch.

http://zoharum.com/wydawnictwa/noir/
http://zoharum.com/wydawnictwa/amity/