PL
EN
zoh_118 Kup CD / LP / Kup Digital Sample
Numer katalogowy

ZOHAR 118-2

Data premiery

29/03/2016

Formaty

CD | LP |

MAMMOTH ULTHANA

Particular Factors

Jednym z najlepiej ocenianych wydawnictw z katalogu Zoharum jest debiutancki krążek Mammoth Ulthana z 2013 roku. Jacek Doroszenko i Rafał Kołacki aż trzy lata kazali czekać słuchaczom na swój nowy album.

”Particular Factors” stanowi kontynuację drogi obranej przez muzyków na debiutanckim albumie. Duet tworzy muzykę opartą na fuzji dźwięków organicznych i generowanych cyfrowo. Tym razem jednak w znacznie większym stopniu muzycy skupiają się na zróżnicowaniu brzmienia, rozedrganej rytmice oraz performatywnym podejściu do procesu nagraniowego. Pojawiają się również nowe płaszczyzny dźwięku oparte na nieszablonowym wykorzystaniu instrumentarium. Kompozycje zawarte w albumie składają się na opowieść o prastarej społeczności wykorzystującej fenomen dźwięku jako medium wyrażające głęboki związek z naturą.

Płyta została wydana w 3-panelowym digipaku, w limitowanym nakładzie 400 sztuk. Oprawę graficzną wydawnictwa przygotowało studio Pineum, eksponując w nim grafiki autorstwa Ewy Doroszenko.

W przygotowaniu jest również wersja winylowa wydawnictwa, o której będziemy informować niebawem.

particular_factors_07 particular_factors_01 particular_factors_0413313373_10154167076546092_586139772_o

Tracklista

1. Antiphase
2. Throat
3. UV Garden
4. Basilisk
5. Carbon
6. Sove
7. Saurr
8. Baldr
9. Tombs
10. Estate
11. Ratatosk

Recenzje

Polyphonia:
Po trzech latach przerwy z nową płytą powraca duet Mammoth Ulthana (Rafał Kołacki i Jacek Doroszenko), a także mamy kolejny solowy album Rafała Kołackiego z nagraniami terenowymi – tym razem materiał został zarejestrowany w obozie dla uchodźców w Calais.
Pierwszy krążek tego zaskakującego duetu tworzonego przez Rafała Kołackiego (HATI, Innercity Ensamble, T’ien Lai, Molok Mun) i Jacka Doroszenko ukazał się w 2013 roku. Okazał się na tyle zachwycający, że znalazł się wśród moich ulubionych polskich wydawnictw roku 2013 roku (tutaj). Tamten materiał robił duże wrażenie nie tylko pod względem samej muzyki, ale też w kwestii szaty graficznej przygotowanej przez Doroszenkę. Patrząc na najnowszy „Particular Factors” to widzimy również ciekawe i sugestywne kolaże graficzne. Jednak najważniejsza jest muzyka, która wydaje się być znacznie trudniejsza w odbiorze niż ta z debiutanckiego albumu. Co nie zmienia faktu, iż Kołacki (gongi, misy, perkusjonalia, grzechotki, rogi, piszczałki) i Doroszenko (elektronika, preparowany fortepian, field recording, gongi, obiekty) utrzymali swoją twórczość na wysokim poziomie.
Na „Particular Factors” świetnie prezentuje się warstwa dźwięków zbudowana z akustycznych brzmień, umiejętnie zestawionych z syntetyczną elektroniką. Zdecydowanie więcej pojawiło się także plemiennej rytmiki. Na przykład w utworze „Basilisk” mamy nawiązanie do tradycyjnej muzyki marokańskiej, dzięki wyśmienitym partiom piszczałek (choć ten instrument doskonale znamy też z polskiej kultury ludowej). W kompozycjach „Antiphase”, „Throat”, „Uvgarden” i „Sove” słyszmy zarówno instrumenty dęte/perkusyjne, jak i gongi, lecz w towarzystwie organicznego ambientu, którego mogłoby być nieco więcej na całym longplayu. Ten ostatni fragment najbardziej skojarzył mi się z twórczością Geira Jenssena (Biosphere). Na pewno wartością dodaną na „Particular Factors” jest pójście przez muzyków w stronę improwizacji („Saurr”, „Baldr”, Estate”), sonoryzmu („Carbon”) czy muzyki elektroakustycznej („Tombs”). Płytę zamyka nagranie „Ratatosk” – pulsujące wręcz noise’ową dynamiką oraz szamańską i rytualną rytmiką iście zza światów.
Dopisuję „Particular Factors” do grona najciekawszy polskich wydawnictw tego roku.

FYH!:
Po trzech latach Jacek Doroszenko i Rafal Kołacki wznawiają swój projekt Mammoth Ulthana i robią to w bardzo dobrym stylu. I robią to także inaczej niż na Mammoth Ulthana, bo ambientowe pasaże zostały zastąpione dużą, naprawdę dużą ilością rytmiki i elektronicznych malowideł. Oraz instrumentalnych dodatków, które pojedynczo umilałyby muzyczne tematy poszczególnych utworów, a które tak naprawdę tworzą całościowy obraz Particular Factors.
O, weźmy takie kołatki, rogi czy fletnie, którymi posługuje się Rafał Kołacki. Weźmy nagrania terenowe, sample czy gongi, za które odpowiada Jacek Doroszenko (także i pianino czy elektronika). To mogłyby być szczególiki, dźwiękowe wstawki załatwiające przecież wartość dodatnią albumu, a nie główne instrumenty Particular Factors. I Mammoth Ulthana, właśnie za sprawą tych rzeczy, tworzą swoje mroczne, pełne pogłosów i ponurego nastroju muzyczne opowieści. Historie bardzo plemienne, o obrządkowym wręcz charakterze. Bo te rytualne bębny, te pojawiające się co jakiś czas gongi, prześlizgujące się po mocno wyczuwalnej linii sakralnej ciszy dzwoneczki, aż w końcu przesterowane pianino stwarzają właśnie tę wyjątkową, wymagającą skupienia atmosferę.
Medytacja? Tak, to muzyka idealna do medytacji, odpłynięcia z myślami i chłonięcia bodźców, jakie nam dostarcza. A jest ich naprawdę dużo, zaczynając już od ambientowego, opartego na przeciągniętych klawiszach i pojawiających się szumach i „dęciakach” „Antiphase”, gdzie kołatka swobodnie wchodzi w dialog z ciszą, a pociągłe partie rogów korespondują z chrobotaniem w tle. „Throat” to chyba najbardziej orientalna i wyciszająca kompozycja, skupiająca się na kontemplacji dzięki spokojnej, postukującej u podstaw rytmice, na którą nachodzą gongi, a „UV Garden” czaruje delikatnymi dzwoneczkami i frywolną fletnią, które mienią się swoim blaskiem w cieniu misternej elektroniki. Ukłonem w stronę podróżniczych wojaży Kołackiego niech będzie „Basilisk”, kojarzący się z ubiegłoroczną płytą Istanbul. Aux oreilles d’un etranger (RECENZJA: KLIK) i wyjazdem do Turcji. Te same orientalne, bliskowschodnie melodie, ta sama dzika i przytulna jednocześnie charakterystyka.
Hołdem dla pogłosów, gongów i echa jest „Carbon”, gdzie duet daje upust swoim minimalistycznym, ale jednocześnie pełnym hałasu fantazjom. Taki rozgardiasz, który następuje w końcówce utworu, jest niemal obezwładniający. Te noise’owe zmagania trwają też w następnym „Sove”, ukazującym agresywną, opartą z jednej strony na harshowych, rażących przesterami odgłosach, a z drugiej delikatną linią ambientu wyglądającą spod tych szumów. I tak naprawdę Mammoth Ulthana, jak rozpoczęli swoją muzyczną opowieść, tak kontynuują ją za pomocą tych samych środków. Momentami jest bardziej elektronicznie („Baldr” z partiami pianina i kosmicznych sampli), momentami bardziej kakofonicznie („Estate” i „Ratatosk”), a innym razem znów w pełni rytualnie („Tombs”). Tym, co się nie zmienia, jest chęć stworzenia elektroakustycznych ścieżek utrzymanych w ponuro-sakralnej stylistyce.
Ten wyczerpujący album to bez wątpienia jedna z bardziej interesujących pozycji wydawniczych w naszym rodzimym światku. Na Particular Factors wszystko gra jak należy. Nawet cisza, nawet otaczający poszczególne dźwięki pogłos.

1uchem 1okiem:
Trzy lata temu w barwach Zoharum ukazał się świetnie przyjęty przez recenzentów (również przeze mnie) debiut multiinstrumentalnego projektu Mammoth Ulthana. Druga płyta występujących pod tą nazwą Rafała Kołackiego i Jacka Doroszenko w spektakularny sposób rozwija wątki, które pojawiły się na debiutanckim wydawnictwie.
Już przed trzema laty stylistyczny anturaż Mammoth Ulthana został mocno osadzony na przecięciu elektroniki, industrialu, ambientu i muzyki etnicznej. Kameralna opowieść jedynie lekko przechylała się w stronę syntetycznych preparacji i glitchowej ornamentyki, dopełniając całości sonorystycznymi eksperymentami z szerokim arsenałem perkusjonaliów i idiofonów. Na nowej płycie „Particulars Factors” proporcje zdecydowanie bardziej przechylają się na stronę brzmień akustycznych. Zaś intymny, nastrojowy charakter ewoluuje w pełen rozmachu muzyczny żywioł.
Instrumentarium Kołackiego i Doroszenko w zasadzie nie uległo zmianie. To szeroki zestaw fletów, piszczałek, rogów, bębnów, talerzy gongów, trudnych w identyfikacji perkusjonaliów, których pochodzenie prowadzi nas szlakiem od Bliskiego Wschodu, aż po Himalaje. To co na pierwszej płycie zaaranżowane było ascetycznie, trochę nieśmiało, teraz przybiera potężną i pełną rozmachu postać, zarówno pod względem kompozycji jak i brzmienia. Dotąd skromne, ażurowe faktury złożone z pojedynczych szmerów, klików, trzasków przekształcają się na „Particulars Factors” w formy transowe, o rytualnym, szamańskim charakterze. Rozgorączkowane dęciaki przecinają powietrze wyrazistym skowytem, a majestatyczne kotły kipią pod seriami uderzeń, zmierzając do zamaszystych kulminacji („Tombs”). Tym etnicznym manifestacjom towarzyszy akompaniament syntezatorów i elektronicznych eksperymentów reprezentatywnych dla zachodniej myśli muzycznej. Wystarczy posłuchać kompozycji „Baldr” aby zachwycić się niespodziewanym mezaliansem elektroakust
znych preparów, industrialnej, wyrazistej artykulacji i jazzowej frazy.
Utkana z detali płyta „Particulars Factors”, jest propozycją pełną przepychu. Bogactwo instrumentów, instrumentacji, aranżacji to rezultat eklektycznej filozofii gwarantującej brak artystycznych ograniczeń. Ta zjawiskowa symbioza narracji łączy elementy kultury wschodu i zachodu. Szamańskie rytmy i ezoteryczne ilustracje zostają skonfrontowane z kontrkulturową awangardą muzyki XX wieku. Wspólne na siebie oddziaływanie tych elementów stanowi iście temperamentne połączenie. Dlatego też dramaturgia odgrywa na najnowszej płycie duetu olbrzymią rolę. „Particulars Factors” to też znakomita ilustracja rozwoju muzyków, dostrzegalnego zarówno w co raz bardziej rozbudowanym warsztacie (zróżnicowane technik, wydobywania dźwięków i ich preparacji), oraz w charyzmie wykonawczej, która pozwoliła stworzyć imponujący, multiinstrumentalny spektakl.
Trzy lata temu wydawało mi się, że tak wysoko oceniona przeze mnie unikalna stylistyka Mammoth Ulthana bliska jest ideału. Teraz, z perspektywy czasu okazuje się jedynie przystawką do dania głównego, jakim jest tętniący pierwotnymi żywiołami paczwork „Particulars Factors”.

ChainDLK:
After the well-reviewed debut album, the duo of Jacek Doroszenko and Rafal Koacki returns with another release where their sound is enriched and multifaceted. While, according to the liner notes, this released aims to „compose a story about an ancient community that uses the phenomenon of sound as a medium to express a deep connection with nature” the result is a little more complex. While Koacki, using ethnic instruments as animal horns or rattles, pulls the release towards world music territories, Doroszenko, using electronics or prepared piano, pulls towards contemporary or EAI territories so the album is based upon a constant tension between the two path which conquers the listener’s attention.
The pulsations of „Antiphase” open this release dialoguing with the metallic drumming and the pipes to construct something between ethnic and ambient music; to further enhance this setup, the second part of this release is based on gongs and piano. Apart from the use of the rattles, „Throat” is more oriented on a meditate sound based on the resonances of the instruments. The soundscape of „UV Garden” is almost perfectly juxtaposed by gongs and bells while „Basilisk” is almost an interlude for pipes and percussions. „Carbon” returns to path where the timbres of the instruments are meditatively explored while „Sove” is almost aggressive as it explores the noisy properties of their sound. „Saurr” is an interlude starting as an abstract track evolving into a percussive one. „Baldr” is based upon the dialectic between slow sounds and fast ones so it sequences meditative moments to complex and fast ones resulting in the more fascinating track of this release. „Tombs” is divided into a meditative first part and a second one based on rattles and gongs. „Estate” is a noisy interlude so the percussions of „Ratatosk” introduce the final drones which close this release slowly ending in silence.
The complex writing of this release is at the base of a release which for one side it sounds as an evocative oriented release and from the other it sound as a contemporary release focused on the exploration of sound. Recommended for curious ears.

Sound Projector:
Mammoth Ulthana are on one hand an electronic music duo (Jacek Doroshenko and Rafał Kołacki) and on the other a fictitious and self-mythologising ‘ancient community that uses the phenomenon of sound as a medium to express a deep connection with nature’. ‘Ah ha’ you archly exclaim, expounding cynically upon every desktop ‘shaman’ with Pro-tools and panpipes to hand, filling the lug-holes of anyone who’ll listen with ephemeral, sub-FSOL atmospherics or Sunburned Hand-style ‘ecstatic’ daubings… ‘Thanks but no thanks’. Actually, those were my thoughts till I gave this CD half a chance, but by and by it has dutifully delivered.
Granted, this is my kneejerk response to anyone who wields the rainstick in overture to ‘shamanism’; its respective cultures and esoteric rituals, especially in the name of entertainment. Westerners talking spiritualism are like pigs discussing Shakespeare, just a good deal less entertaining. At the same time, very tried and tested is the pairing of ‘ancient’ or ‘ethnic’ instruments with computer generated music; such ‘organic’ composition frequently a mishmash of rambling ‘freak folk’ and reassuringly warm, resonant sound fields; something quite distinct from the initiatory trauma that I would imagine precedes a footstep into the spirit realm. And that’s how things begin: agreeably. Inoffensively. Interestingly. With ‘oriental gongs’, ‘ethnic drums’ and singing bowls etc. forming the basis of calming early tracks.
It’s not until about midway through (‘Sove’) that the listener might twig that they’ve been led into a trap, and that the earlier ambience has grown into a more menacing breed of drone; itself but interstitial to the black cauldron brew that subsumes and finally becomes the landscape. At some point we become aware that Doroshenko and Kołacki have capably deposited us into an internal sound world of some description, where the escalating clamour of inverted reality becomes deafening. Once maligned (by yours truly), the ’ethnic’ instrumentation – e.g. the percussion in the dense and darkening ‘Tombs’ – becomes a sinister, ritualistic language; one simultaneously counterfeit and yet quite personal to the musicians involved. Having made it this far, the listener has not choice but to continue their unwitting part in a fine act of deception.

Dark Entries:
Bij sommige releases kan je al direct zien om wat voor muziek het gaat als je het instrumentarium bekijkt. Zo ook bij deze Mammoth Ulthana. Het project bestaat uit twee leden: Jacek Doroszenko (electronica, prepared piano, grand piano, field recordings, oosterse gongen en sound objects) en Rafał Kołacki (oosterse gongen, klankschalen, etnische drums, dierenhoorns, ratels, fluiten en bellen).
Yup, dit kan niet anders dan rituele dark ambient zijn en dat is het ook. Rafał Kołacki kennen we trouwens ook van een reeks andere Poolse projecten, als daar zijn: Grobbing Thristle (jawel, haha!), Hati, Innercity Ensemble, Molok Mun en Orient Potockiego Project. Van Hati bespraken we hier in het verleden al meerdere releases en dit project zit helemaal in dezelfde sfeer.
“Particular Factors” (11 tracks, 65 minuten speelduur) is het tweede album van Mammoth Ulthana na het eveneens op Zoharum uitgekomen eponieme debuut uit 2013.
De muziek klinkt, zoals gezegd als een soort donkere ritual en tribale dark ambient, als van stamleden die samen musiceren rond een vuur in een duister ritueel om de geesten te bezweren. Of zoiets. Mammoth Ulthana is dan ook de imaginaire naam van een denkbeeldige, prehistorische, sjamanistisch animistische stam die noordwaarts trok en waarvan alle leden namens de gemeenschap middels rituele muziek communiceerden met de geesten. De geesten van zowel levende als dode dingen (dieren en bomen zowels als bergen en bronnen en rivieren), inclusief de geesten van de overledenen. Deze prehistorische stam communiceerde met de geesten in rituelen die dienden om onrust te temperen, problemen te verlichten, conflicten bij te leggen en gunsten te verkrijgen (zoals genezing, voorspoed, een succesvolle jacht).
Aldus trachten Jacek Doroszenko en Rafał Kołacki de Mammoth Ulthana stam terug naar het heden te halen met behulp van de taal van elektro-akoestische muziek en door het combineren van geluiden gemaakt met moderne computertechnologie en traditionele akoestische instrumenten zoals gongen en klankschalen, die ook in sommige hedendaagse (sub)culturen (zowel oosterse als new age) geacht worden om genezing te brengen voor lichaam en ziel door het verlichten van trauma’s en het brengen van evenwicht.
De 11 tracks variëren in duur van 3 tot 9 minuten en mijn favorieten heten “Tombs”, de meest duistere track zoals de titel al suggereert en ”Ratosk”, de slottrack en de meest percussieve of opzwepend ritmische.
Voor wie geïnteresseerd is in ‘oerfolk’, muzikale ‚experimentele archeologie’, in paganisme, sjamanisme en in de poging om een oeroude gemeenschap die het fenomeen geluid en muziek gebruikte om uiting te geven aan zijn diepe connectie met de natuur terug tot leven te brengen, is dit een interessante release die je uiteraard ook kan gebruiken als achtergrond bij je eigen als dan niet sjamanistisch geïnspireerde meditaties. Het album kwam uit als 3-panel digipak in een strikt gelimiteerde editie van 400 copies.

Mroczna Strefa / Puszka Pandory:
Kto zna choć trochę twórczość Rafała Kołackiego, ten zorientuje się, że w MAMMOTH ULTHANA to właśnie on macza jak najbardziej swoje palce i to tutaj otwiera po raz kolejny swoją głowę pełną pomysłów. Zamysłem tego projektu współtworzonego przez Jacka Doroszenkę jest łączenie elementów „żywych” i organicznych z elektroniką. Obie te płaszczyzny dopełniają się w sposób mocno improwizowany i stanowiący o szamańskim, plemiennym wręcz charakterze całości. Momentami brzmi to mocno awangardowo i dziwacznie (np. w „Baldr”), ale ten klimat naprawdę wciąga bogactwem rozedrganych perkusjonaliów (gongi, kotły, dzwony, blachy etc.), amelodycznie potraktowanych instrumentów dętych (rogi, gwizdki, flety) oraz koegzystującą z tym elektroniką, a dodatkowo również brzmieniami fortepianu i tak zwanymi ‘field recordings’. „Particular Factors” tworzy jednocześnie pewną całość, która zmienia się w zależności od momentu i obok fragmentów wręcz rytualnych i transowych jest tutaj sporo przestrzenności, ambientowego nastroju oraz niepokoju i mroku. Wystarczy wsłuchać się w już drugi na płycie „Throat” oraz w niezwykle pomysłowy „Tombs” z numerem dziewięć, by się o tym przekonać. Z kolei „Basilisk” zaskakuje jazzująco – orientalnym (hindusko – bliskowschodnim, tak dla ścisłości) klimatem. Album ten jest swoistą kontynuacją poprzedniego, bardzo dobrze odebranego „Mammoth Ulthana”, ale jakby więcej tutaj muzycznego kombinowania, a nie tylko stawiania na medytację czy kontemplację. MAMMOTH ULTHANA jest na swój sposób czymś nawiązującym do muzyki z lat 70-ych, tej spod znaku psychodelii, kraut rocka czy czegoś z pogranicza awangardy, el-muzyki, jazzu i muzyki etnicznej, ale przefiltrowaną przez osobowości oraz dotychczasowe doświadczenia Rafała Kołackiego i Jacka Doroszenki. Dlatego „Particular Factors” powinien przemówić również do fanów HATI czy solowych dokonań tego pierwszego, lecz przede wszystkim jest to pozycja dla wszelkich miłośników elektroakustycznych, bardzo poszukujących dźwięków. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jest to rzecz naprawdę świetnie brzmiąca i jedna z tych doniosłych nie tylko na polskiej scenie muzyki ambitnej.

Raben Report:
Einer der Überflieger waren Mammoth Ulthana, die mit ihrem letzten gleichbetitelten Werk mehr als nur überzeugen konnten und bei Zoharum sehr gut aufgehoben sind. Nun liegt ein weiteres Album vor, limitiert auf 400 Einheiten und abermals im ansprechendem Digipack. Drei Jahre haben sich Rafal Kolacki und Jacek Doroszenko dafür Zeit gelassen, um den geneigten Rezipienten abermals in eine Klangwelt zu entführen, die viele mystische Geheimnisse birgt und für Liebhaber ritueller Quellen abermals ein feines Häppchen darbietet. Elf Vertonungen sind es, die da erforscht werden wollen, was mittels einer Symbiose aus organischen und elektronischen Elementen geschieht. Erreichen wollen die beiden Musiker damit eine tiefe Verbindung zur Natur, wobei der Einbezug der Musik im Fokus steht und was auch vorbildlich fruchtet. Unter Gebrauch von Instrumenten wie Piano, Rasseln und Glocken stellt dies keine Herausforderung dar, selbst Tierhörner finden ihren Einsatz. Dazu noch diverse Field Recordings und elektronische Feinheiten und fertig ist eine Publikation, der immens viel Atmosphäre und Magie entspringt. Mitunter geleitet uns das Schaffen in den fernen Orient, dann wieder in den Schoß von Mutter Natur, weshalb Abwechslung kein Fremdwort ist. Vielmehr sind es viele Eingebungen, die man erfährt, wobei „Particular Factors” zudem recht eingängig ausgefallen und die Stunde flux Vergangenheit ist. Jene lässt sich aber zum Glück mit der Repeat-Taste jederzeit neu einfangen.
Mammoth Ulthana schaffen es locker, das verdammt hohe Niveau des Vorläufers zu halten und präsentieren ein weiteres Mal ihr Können, weshalb es auch in diesem Fall eine Kaufempfehlung meinerseits gibt. Wer Halo Manash und Konsorten mag, der muss zugreifen!

Adverse Effect:
Second album by this Polish duo featuring Rafal Kolacki, who can also be found in the rather prolific ritualistic metal percussion group Hati and avant-psych terrorists Innercity Ensemble, amongst others. The seven cuts here (more if you go for the CD version also released by Zoharum) traverse a wide plateau of sounds mostly arriving from a mesmer-glare where they are forged into shapes clearly designed to reach deep into spaces both inner and outer. Spanning beyond the mere domain of the casual head nodding, however, the music often caresses a salubrious avant-garde sensibility rife with grizzled flourishes of an indiscernible nature always twisting and turning whilst poised to surprise. There’s a rich counterpart to anything conceding to easy enough listening at work here and it pays dividends I’m sure would make even greater impact live. On ‘Baldr’, there’s a steady thud keeping an array of metal clanging in check that wouldn’t be too out of place in Hati themselves, but the second side’s opener, ‘Antiphase’, delves into molten digital territory of an interstellar leaning whilst what sounds like a flute drifts in and out of the proceedings in an appropriate ghostly fashion more in keeping with the general feel of the album. This itself recalls Kluster at times, tho’ clearly filtered through a post-industrial sensibility at once earthy, organic, penumbral and ultimately hypnotic. A genuine triumph.

The New Noise:
Immaginate dei Phurpa che abbiano deciso di sostituire le voci con l’elettronica, avrete un’idea di quello che i Mammoth Ulthana sono pronti a offrirvi: una commistione molto ben congegnata di elementi sintetici e strumenti acustici presi in prestito, in buona parte, da tradizioni lontane. Il tutto amalgamato in maniera credibile per dar vita a una musica da viaggio oscura e dal sapore rituale.
Il duo polacco è composto da Jacek Doroszenko, che si occupa principalmente della parte elettronica, e Rafał Kołacki, addetto alla strumentazione etnica, soprattutto percussioni e strumenti a fiato ricavati da corna animali. L’idea attorno a cui ruota il mondo dei Mammoth Ulthana si rifà alla tradizione sciamanica asiatica: i due si immaginano come sacerdoti di un culto tecnologico-animistico, discendenti di un’antica tribù vissuta in totale armonia con le forze della natura, utilizzando il suono come contatto spirituale con esse. Il disco si compone di undici tracce contigue: su di una ritmica vaga, affidata a fasi alterne al drone, ai timpani o alle percussioni etniche, si dipana un campionario di gong, campane tibetane, corni (e quant’altro ancora) messo accanto a impulsi elettronici, glitch e “bordate” cinematiche. Da tutte le tracce si evince un horror vacui che porta i Mammoth Ulthana a saturare ogni possibile spazio acustico: l’album dura un’oretta abbondante, ma i due di cose da dire ne hanno e il viaggio procede senza intoppi.

ATTN:MAGAZINE:
Particular Factors is an ode to the awakening of instruments. When the minutiae of composition are stripped
away, all that remains is the consequence of movement, impact and resonance: sound shuddering through objects
and gifting voice to the inanimate; metallic materials clanging in sonorous, glistening tones that reflect
their very shape and nuance; drums bellowing and wobbling in proclamation of rich, irrefutable truths.
There’s a wonderfully satisfying polarity at play: while the energy driving the limbs of Mammoth Ulthana is
meditative – calling upon the desires and visions of the spiritually transcendent self – the ultimate means
of manifestation is via primal, visceral vibration. Clangs, clatters, jangles, ripples, thuds, rumbles. The
body becomes a puppet dangling beneath the clouds of higher consciousness, enacting a vibrant, fluid symphony
of colliding chimes, wailing horns and rattled objects.
Drones run through the gaps between percussive activity. The soundscapes are fractured by thick, foamy surges
of low notes or heavily processed strands of noise, which pass through the frame like gentle winds or streams
bubbling over Mammoth Ulthana’s bare feet. On “Tombs”, the drone hangs like a fog through which the
instruments find and lose eachother constantly, calling out in bleats of horn or rattles of tiny bells,
sending probes of distress and contentment through the haze. Yet on “Sove”, the drone rises out of the earth
like a mountain sprouting all by itself, rising upon layers of distortion and phaser, glistening with the
impact of overtonal sunlight. The earthly instrumentation disappears from view as the drone climbs higher, as
though material existence is melting away to leave nothing but a radiant, uninhibited sensation of awakening.

http://zoharum.com/wydawnictwa/particular-factors/
http://zoharum.com/wydawnictwa/mammoth-ulthana/